Efekt gorącej ręki

Ocena 3,67/5 | 3 głosy

Psychologiczna koncepcja efektu „gorącej ręki” wywodzi się z meczów koszykówki. Komentatorzy sportowi widząc okazjonalną ponadprzeciętną skuteczność niektórych graczy zaczęli racjonalizować ją posiadaniem przez nich tzw. „gorącej ręki”.

Tak jak w przypadku Michaela Jordana i jego fenomenalnej skuteczności w NBA, tak i w przypadku zakładów bukmacherskich, ludzie zastanawiają się czy dobra passa rzeczywiście istnieje.

Czy seria wygranych zakładów zwiększa czy zmniejsza naszą skuteczność w typowaniu? A może sukcesy w obstawianiu mają tylko i wyłącznie ci, którzy potrafią stosować skuteczną strategię i umiejętnie analizować dane?

O efekcie gorącej ręki wspominaliśmy już na naszym portalu w artykule o paradoksie dobrej passy. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu zagadnieniu w kontekście dobrej lub złej serii w obstawianiu zakładów bukmacherskich.

Czym jest efekt gorącej ręki?

Efekt gorącej ręki to przekonanie, że istnieją większe szanse na kontynuowanie serii danego zdarzenia niż na jej przełamanie. Stwierdzenia „gorącej ręki” używa się zwykle w kontekście dyspozycji sportowca i tego, że jego aktualne umiejętności istotnie wpływają na wyniki generowania danej losowej seri zdarzeń.

Przez wiele lat efekt „gorącej ręki” jednoznacznie zaliczany był do błędów poznawczych czyli nieracjonalnego sposobu postrzegania przez człowieka rzeczywistości.

Niedawne badania bazujące na statystycznej analizie wielu próbek rzucają jednak na efekt gorącej ręki trochę inne światło. Badania wykazały, że dla niektórych dyscyplin sportowych efekt „gorącej ręki” jest potwierdzony danymi o lepszej skuteczności „gorącego zawodnika”.

O przerwaniu serii decyduje umysł

Choć malkontenci byli przeciwni jakoby istniało coś takiego jak dobra passa w sporcie, to jednak liczby świadczyły wyraźnie na korzyść sportowców, u których wraz ze wzrostem skuteczności rzutów do kosza zwiększał się procent trafień. Nikt oczywiście nie był i nie jest w stanie oszacować kiedy u danego sportowca lub drużyny osiągnięty zostanie szczyt możliwości oraz kiedy ta tendencja zacznie zmierzać w stronę regresu do średniej.

W zakładach bukmacherskich dzieje się podobnie, a o tym kiedy nasza seria zwycięstw zostanie przerwana decyduje w dużej mierze nasz mózg. Reakcje jakie zachodzą w nim na skutek doświadczanych przez nas sukcesów lub porażek znacząco wpływają na podejmowanie kolejnych decyzji.

Eksperyment – badanie

Dane statystyczne do badania
Analiza komputerowa 566 tys. zakładów.

Na University College London dwaj badacze, Juemin Xu oraz Nigel Harvey, przeanalizowali historię blisko 566 tysięcy zakładów bukmacherskich zawartych przez 700 graczy w 2010 roku.

Zbadane zostało prawdopodobieństwo wystąpienia kolejnych zwycięstw po danej serii trafnie wytypowanych zakładów.

Przy analizie każdy kolejny zakład (pojedynczy lub akumulowany) traktowany był jako takie samo zdarzenie (próba statystyczna) „zawarcia zakładu bukmacherskiego”, wysokość stawki oraz kurs zakładu nie był brany pod uwagę.

Etap I – seria wygranych

Podczas pierwszej próby prawdopodobieństwo wygranej wynosiło 48%. Wśród osób, które wygrały zakład prawdopodobieństwo wygrania kolejnego wyniosło 49%, a dla tych, którzy mieli mniej szczęścia – 47%. Dopiero po dwóch wygranych lub dwóch przegranych zakładach z rzędu zaczęto tworzyć pewien wzorzec. Zaobserwowano, że u graczy z dwoma wygranymi z rzędu szansa na wygranie kolejnego zakładu wzrosła do 57%, a u pechowców spadła do 45%.

Seria trzech wygranych zwiększyła prawdopodobieństwo do 67%, dla serii porażek pozostając na poziomie 45%. Kolejne zwycięstwa zwiększały prawdopodobieństwo kolejnego sukcesu odpowiednio do 72% (po czterech wygranych z rzędu), do 75% (po pięciu wygranych) i do 76% (po sześciu), pozostawiając prawdopodobieństwo porażki w granicach 45-47% bez większych odchyleń.

Analiza danych jednoznacznie wykazała, że wraz z wygrywaniem zakładów w serii rośnie prawdopodobieństwo wygrania kolejnego zakładu.

Etap II – seria porażek

W drugim etapie badań naukowcy skoncentrowali się na serii przegranych. Zaobserwowano podobną tendencję jednak w przeciwną stronę. Po przegranym zakładzie szansa na wygraną kolejnego spadła nieznacznie do 47%, po dwóch przegranych do 40%, po trzech do 32%, po czterech do 27%, po pięciu do 25% i po sześciu do 23%.

Widać zatem, że statystycznie rzecz biorąc seria przegranych zakładów wpływa negatywnie na kolejne zakłady.

Eksperyment – wnioski

Wnioski statystyczne - mózg człowieka z pomysłem
Wnioski efektu gorącej ręki w zakładach bukmacherskich.

Jak widać, mimo iż statystycznie regularnie powtarzające się wyniki pozostają niezależne od siebie, to jednak powyższy eksperyment pokazał, że efekt gorącej ręki istnieje także w zakładach bukmacherskich. Xu i Harvey poszli jednak o krok dalej, by bardziej wnikliwie zbadać ten fenomen.

Na potrzeby eksperymentu każdy zakład został „spłaszczony” tak aby badane dane były jednakowe. Wysokość stawki oraz kurs nie były brane pod uwagę. Tak analizowane dane były adekwatne do badań laboratoryjnych jednak wnioski nijak miały się do rzeczywistości zakładów bukmacherskich.

Naukowcy sprawdzili więc jak wynik kolejnego zakładu wpływał na wysokość kursów bukmacherskich i stawek w kolejnych zakładach.

Kiedy typujemy ostrożnie a kiedy sięgamy po wysokie kursy?

Okazało się, że gracze notujący kolejne zwycięstwa z rzędu zaczynali typować dużo bardziej ostrożnie, wybierali niższe kursy i rozsądniej dobierali stawki. Z kolei, ci którzy w kolejnych zakładach nie mieli szczęścia dużo chętniej sięgali po bardzo wysokie kursy, zarządzając kapitałem w nieprzemyślany i nieracjonalny sposób.

Jak widać, także tutaj dał znać o sobie paradoks hazardzisty, polegający na traktowaniu niezależnych od siebie zdarzeń jako zdarzeń zależnych. Wygrywający gracze zaczynali się z czasem obawiać o utratę szczęścia, więc próbowali dzięki swoim działaniom objąć nad nim kontrolę, czego przejawem było typowanie zakładów o niższych kursach, a zatem o teoretycznie większej szansie trafienia.

Gracze z serią porażek prezentowali mniej rozsądne podejście, ale również próbowali „odbić się” po serii porażek wierząc, że przerwanie negatywnej serii jest tuż tuż. Chętniej sięgali po bardzo wysokie kursy obarczone dużym stopniem ryzyka, co miało z jednej strony przełamać złą passę, a z drugiej zapewnić natychmiastowe „odegranie się” i odzyskanie utraconych wcześniej pieniędzy. W konsekwencji takiego podejścia o wiele łatwiej częściej podejmowali złe decyzji w wyborze typów, zmniejszając tym samym szansę na wygraną kolejnych zakładów.

Lepsza jest seria porażek czy zwycięstw?

Najciekawsze wyniki badań zostawiono na koniec. Kto wychodzi na tym lepiej? Niektórym może się wydawać, że gracze z serią wygranych w ostatecznym rozliczeniu wyszli na swojej strategii lepiej, z kolei pechowcy z pewnością zanotowali olbrzymie straty. Nic bardziej mylnego. Pamiętajmy, że tak jak w sporcie, tak i w zakładach bukmacherskich, wcześniej czy później wszystko zmierza w stronę średniej. Dobrzy typerzy, mający dobrą passę również zaczęli po jakimś czasie przegrywać, a do pechowców w końcu los się uśmiechnął.

Wyniki badań jednoznacznie wskazały, że gracze z obu grup po roku typowania uzyskali ujemny yield. Okazało się jednak, że minimalnie mniejszą stratę zanotowali ci z przewagą serii porażek.

W badaniach niestety nie został wyłuskany powód lepszej postawy graczy z serią porażek. Znając bukmacherskie realia możemy przypuszczać, że gracze ci (z racji większej liczby porażek) obstawiali zakłady na niespodzianki (tzw. „underdogi”), które statystycznie mają większą wartość niż zakłady na faworytów.

Seria wygranych zakładów potrafi uśpić czujność

Czy seria wygranych zakładów ułatwia podejmowanie dobrych decyzji? Analizy badaczy z University College London pokazały, że bez względu na dobrą czy złą passę w typowaniu kolejnych zakładów wcześniej czy później grozi nam regres, ale wygląda na to, że wygrywając zaczynamy typować rozsądniej. W obawie przed przerwaniem serii wygranych i utraty wypracowanego zysku obstawiamy ostrożniej, wybieramy bezpieczniejsze zakłady poprzedzone dużo dokładniejszą analizą.

Bardziej zależy nam na dalszym wygrywaniu, nawet mniejszych kwot niż na szybkim wzbogaceniu się. Jednak z czasem możemy zacząć sobie zbyt mocno ufać i zamiast analizować zdarzenia, chętniej skłaniać się ku intuicji. Intuicja w zakładach bukmacherskich bywa przydatna, ale nie wtedy gdy zaczynamy traktować ją jak strategię obstawiania.

Seria porażek zwiększa tolerancję na ryzyko

Jak zachowujemy się przy serii porażek? Przy serii porażek okazało się, że zachowanie gracza różni się od tego, które moglibyśmy zaobserwować w codziennym życiu. Niepowodzenia w pracy lub w życiu prywatnym są w stanie z czasem podważyć wiarę w nasze możliwości i zniechęcić do jakichkolwiek działań. Trudno nam uwierzyć w zmianę losu.

Tymczasem seria porażek w zakładach bukmacherskich sprawia, że z większym optymizmem patrzymy na kolejne typy, wierząc w ich powodzenie. Towarzyszy temu znacznie większa skłonność do ryzyka, niestety często niepopartego żadną analizą. Łatwiej nam skusić się na obstawienie wysokiego kursu tylko dlatego, że dzięki temu szybciej się odegramy. To bardzo niebezpieczne podejście, mogące szybko doprowadzić do wielkich strat.

Podsumowanie

Niewątpliwie każdy lubi wygrywać, a w serii porażek trudno dopatrywać się czegoś pozytywnego. Wygląda na to, że seria wygranych może ułatwić nam podejmowanie dobrych decyzji w przyszłości, ale podobnie jak z serii porażek, powinniśmy zawsze wyciągać z niej wnioski.

Najważniejsze to nie ufać sobie za bardzo, bo po kilku wygranych z rzędu łatwo stracić czujność i przegapić wartościowe zakłady o wysokich kursach. Pamiętajmy, że granie ostrożne nie musi oznaczać typowania tylko pewniaków. Bez względu na to czy wygrywamy czy przegrywamy kolejne zakłady, do każdej analizy powinniśmy podchodzić indywidualnie, mając świadomość, że nie mamy wpływu na zdarzenia losowe, ale na podejmowanie dobrych decyzji już tak.

Wnikliwych czytelników, chcących zgłębić metodologię i szczegóły badania na które się powołujemy, zachęcamy do zapoznania się z oryginalnym artykułem naukowym Juemin Xu Nigel Harvey The gamblers’ fallacy creates hot hand effects in online gambling.

Utworzono dnia , ostatnia aktualizacja dnia , Przemek_K.
Znalazłeś w tekście błąd lub zawarte informacje nie są aktualne? Napisz komentarz lub skontaktuj się z nami.


Komentarze i opinie

  1. Ja się z tym felietonem nie zgadzam! Przegrywający grający wysokie kursy (ako) smaku zwycięstwa mogą nie poznać przez rok i dłużej. Fuksiarski kupon, jak siądzie jeden na rok, to już jest bardzo dobrze. Tylko, jak yield i statystyki sobie poprawi jednym wygranym kuponem przy stu przegranych?

    Z własnego długoletniego doświadczenia wiem, że najszybciej się wygra, grając ze 3-4 mecze z kursem w granicach plus, minus podwojenia góra potrojenia. Co udowodniłem na forum STS-u od października 2019 do lutego 2020. Mając skuteczność 7-10 kuponów wygranych na 10 puszczonych. Szybko uznali mnie za najlepszego typera i proponowali członkostwo w różnych typerskich grupach. Mimo, że moje typy były ograniczone głownie do tenisa ziemnego i siatkówki.

    Moje osobiste rekordy wygranych z rzędu: po 6 razy STS i FORTUNA,5 razy TOTOLOTEK,3 razy MILENIUM,2 razy SUPERBET. W 3 pierwszych jestem na minusie, bo długo się uczyłem, jak grać. A do MILENIUM, które mam najbliżej w RZESZOWIE czy SUPERBETA w TARNOBRZEGU jeżdżę od niedawna z konkretna kasa zagrana na małe ako (kurs) i dlatego mam dużo lepsze wyniki na plus, bo nie muszę odrabiać starych przegranych. Jak masz passe, to postawisz byle co i wygrasz. Passa się urwie, to i największy pewniak wtopi. Co potwierdza film z gościem (który tez ogrywał STS) na Youtube, który się sadzi o miliony z FORTUNA, która zresztą wydala mu zakaz gry w jej kolekturach.

    Szkoda, że bukmacherzy nie limitują i nie odmawiają przyjęcia zakładu, jak raz po raz się wtapia. A jak wygrywasz i chcesz zagrać za 1000,to pozwalają góra za 200 zagrać podwojenie stawki(STS)albo na automacie w TOTOLOTKU parokrotnie wyskoczyła mi odmowa przyjęcia zakładu przez bukmachera.

    Reasumując: im mniej meczy z małymi kursami (tym większymi pewniakami), tym większa szansa na wygrana!

    -- admin: pozwoliłem sobie zedytować Twój post tak aby był czytelny i bardziej "po polsku".

    • Link
  2. HEGEMON:
    Przegrywający grający wysokie kursy (ako) smaku zwycięstwa mogą nie poznać przez rok i dłużej. Fuksiarski kupon, jak siądzie jeden na rok, to już jest bardzo dobrze. Tylko, jak yield i statystyki sobie poprawi jednym wygranym kuponem przy stu przegranych?

    Słuszna uwaga, grając "taśmy" nie mamy zbyt dużych szans na poprawę statystyk, jednak pisząc o wysokich kursach nie miałem na myśli zakładów typu AKO. Przyznaję, sformułowanie "bardzo wysokie kursy" jest nieprecyzyjne, powinno raczej brzmieć "coraz wyższe kursy". Kurs 5 to już tylko 20% szans trafienia, zwłaszcza jeśli ktoś wcześniej koncentrował się na zakładach o kursach z przedziału 1,61 - 2,25. Wspomniałeś o typowaniu mniejszej liczby zdarzeń z małymi kursami. Owszem, wtedy szansa na wygraną jest większa, ale tylko w graniach prawdopodobieństwa. To wszystko nadal zdarzenia losowe, a nasza analiza ma zwiększyć przewagę nad bukmacherem. Serie przegranych wcale nie muszą wiązać się z wybieraniem wysokich kursów. Mogą być po prostu efektem błędnej analizy oraz nieprzewidzianych czynników losowych.

    Dodatkowo w meczach z wysokimi kursami mamy jeszcze nierównomiernie rozłożoną marżę bukmacherską, co sprawia, że "wysokie" kursy są "zaniżane" i nie odzwierciedlają realnego prawdopodobieństwa. Więcej na ten temat będzie można przeczytać w artykule, który pojawi się na naszym portalu. Zachęcam do lektury, pozdrawiam i życzę jak najdłuższych serii wygranych :)

    • Link

Skomentuj artykuł Efekt gorącej ręki

Przy pisaniu każdego artykułu staramy się w jak najlepszy sposób przekazać wiedzę z danego obszaru zakładów bukmacherskich. Jest to niezwykle trudne zadanie, zachęcamy czytelników do uzupełnienia w komentarzach tematu artykułu "Efekt gorącej ręki" swoimi doświadczeniami i wiedzą.

Możesz komentować bez zalogowania jako anonimowy gość.
Zaloguj się w serwisie aby mieć dostęp do odpowiedzi, móc edytować i usuwać swoje komentarze. Zalogowani użytkownicy nie muszą weryfikować się poprzez captcha. Nie masz konta? Zarejestruj się w 10 sekund.

Dodaj post Dodaj komentarz Jak wstawiać zdjęcia linki itp...

Oceń artykuł

Ocena 3,67/5 | 3 głosy

Masz pytania do artykułu? Temat nie został opisany dokładnie? Napisz, postaramy się odpowiedzieć. Masz uwagi? Napisz, poprawimy.
Podobał się artykuł? Wystaw ocenę i daj nam feedback. Podziel się linkiem ze znajomym.

Powiększ pole
STS baner