Wpływ pandemii na branżę bukmacherską.

Ocena 4/5 | 5 głosów

Pandemia koronawirusa sprawiła, że ponad 80% wydarzeń sportowych na całym świecie zostało odwołanych. Brak wydarzeń sportowych to również brak zakładów bukmacherskich.

Pandemia i jej konsekwencje w bukmacherce. Co dalej z polską branżą bukmacherską?

Liczba obstawianych kuponów spadła nawet o kilkadziesiąt procent, co spowodowało poważny brak płynności finansowej niektórych bukmacherów. Kryzys dotyka tę branżę na różnych płaszczyznach, a każda firma, w zależności od pozycji na rynku, szerokości oferty czy modelu funkcjonowania może ucierpieć nieco inaczej. 

Najmocniej stan wywołany przez pandemię covid19 oczywiście wpływa wstrzymanie rozgrywek lig piłkarskich oraz wydarzeń sportowych, które cieszą się największym zainteresowaniem graczy w Europie i na świecie.

Stacjonarne punkty zamknięte

Jednym z pierwszych problemów była konieczność zamknięcia punktów stacjonarnych przez bukmacherów. Taka placówka jest regularnym punktem usługowym, który generuje koszty stałe, jak czynsz, opłaty za media czy oczywiście utrzymanie pracowników. W Polsce placówki naziemne posiadają m.in. STS, Fortuna czy forBET. To jednak duże firmy, które pomimo poniesionych z tego tytułu strat, powinny sobie poradzić. Inaczej sprawa ma się w przypadku bukmacherów działających na mniejszą skalę.

Milenium, który jeszcze przed wybuchem pandemii miał problemy finansowe, szybko zdecydował się zamknąć swoje punkty naziemne. Na stałe, czyli praktycznie po prostu je zlikwidował. W krótkim czasie spółka zamieściła na swojej stronie informację, że na obecną chwilę wstrzymujemy przyjmowanie zakładów wzajemnych w internecie do odwołania. Bukmacher w ten sposób przyznał jednocześnie, że w ogóle zawiesza swoją działalność. Jakie są szanse, że po wznowieniu rozgrywek i zniesieniu obostrzeń je wznowi? Tego nie wiadomo, ale nieoficjalne źródła mówią, że bukmacher Milenium jako spółka jest na skraju upadłości, a uratować ją może nowy inwestor, którego gorączkowo poszukuje.

W tym przypadku zyskują zatem ci bukmacherzy, który nie mają placówek naziemnych lub mają ich niewiele, a koncentrują się na działalności online, czyli np. LV BET, eWinner, PZBUK, Betfan czy eTOTO.

Kryzys dotknął już także Totolotka, choć wydawało się, że firma należąca do potęgi z branży, czyli spółki Gauselmann będzie jedną z najlepiej zabezpieczonych. Bukmacher redukuje zatrudnienie, z firmą pożegnali się już min. dyrektor marketingu Mariusz Rzeczkowski (związany z Totolotkiem przez 5 lat) oraz Mariusz Paradowski (współpracował z Totolotkiem przez 15 lat). Zwolnienie tak cennych pracowników może świadczyć o sporych problemach bukmachera bądź planach solidnego ograniczenia usług Totolotka w Polsce.

Nerwowe ruchy, a PR kruchy

Legalni bukmacherzy działający w Polsce to w większości poważne przedsiębiorstwa, którymi zarządzają profesjonaliści z branży rozrywkowej czy hazardowej. Jednak jak się okazuje i takie firmy nie zawsze potrafią poradzić sobie z presją i działać racjonalnie. W ogniu krytyki części środowiska znalazł się ostatnio LV BET, który przysłał do swoich partnerów afiliacyjnych informację o wsteczym zredukowaniu wynagrodzeń za luty i marzec o 25%.

Branżowy portal interplay.pl nagłośnił sprawę (Pandemia absurdu w LV BET), przypominając m.in. o tym, że w Polsce podatek dochodowy płaci się od wystawionych faktur, a nie od faktycznych środków, zatem partnerzy ponieśli już swoje koszty związane z pierwotnymi kwotami widniejącymi na fakturach i rozliczeniach. Po publikacji artykułu LV BET przeprosił za zaistniałą sytuację i wycofał się z arbitralnie narzuconych rozwiązań, ale jak to się mówi, niesmak pozostał.

Oczywiście, partnerzy afiliacyjni doskonale zdają sobie sprawę z powagi obecnej sytuacji i są gotowi przyjąć nowe warunki. Oczekiwali jednak partnerskiego (zgodnie z nazwą) podejścia i dialogu, a nie jedynie otrzymania odgórnie podjętych decyzji. Od razu przypomina to sytuację w niektórych klubach Ekstraklasy, w których zawodnikom narzucono obniżki kontraktów, nie nawiązując żadnego dialogu.

Sponsoring

Polscy legalni bukmacherzy są stałym elementem krajobrazu polskiej piłki. W ostatnich sezonach praktycznie każda drużyna występująca w Ekstraklasie oraz na jej zapleczu współpracowała z jednym z takich podmiotów. Ponadto Fortuna była sponsorem rozgrywek 1 Ligi, a Totolotek Pucharu Polski. Bukmacher często jest sponsorem głównym lub strategicznym, a jego wkład w budżet klubu jest znaczący. Dziś wszystko wywróciło się do góry nogami.

Bukmacherzy sponsorują rozgrywki sportowe.
Firmy bukmacherskie to główni sponsorzy polskiego sportu.

Brak zakładów i obrotów na odpowiednim poziomie, może sprawić, że niektórzy bukmacherzy nie będą w stanie wywiązać się ze swoich umów sponsorskich. Z drugiej strony brak meczów sprawia, że druga strona także nie wywiązuje się ze swoich obowiązków zapisanych w kontrakcie, np. ekspozycji logo podczas spotkania czy działań marketingowych na stadionie. Bukmacher PZBUK nie przedłużył umowy sponsoringowej z Polskim Związkiem Koszykówki, który to z uwagi na pandemię zakończył w dniu 18 marca 2020 przedwcześnie rozgrywki polskich lig koszykówki.

W wielu przypadkach kluby będą więc musiały usiąść z bukmacherami do rozmów i renegocjować warunki dotychczasowych umów. A w grę wchodzą miliony złotych.

Bukmacherzy proszą o pomoc? Skandal!

W końcu sytuacja w branży stawała się coraz bardziej dramatyczna, i na apel do rządu zdecydowało się Stowarzyszenie Pracodawców i Pracowników Firm Bukmacherskich. Przedstawiciele instytucji zwrócili się do władz o pomoc w ratowaniu tysięcy miejsc pracy w legalnej części branży bukmacherskiej, które stały się zagrożone z powodu obecnej sytuacji epidemicznej i wynikających z niej konsekwencji dla polskiej gospodarki.

W apelu nakreślili zakres problemu oraz oczekiwane rozwiązania. Od 14 marca 2020 roku większość firm w trosce o stan zdrowia pracowników i klientów zdecydowała się zawiesić prowadzenie działalności we wszystkich placówkach naziemnych na terenie całego kraju, co spowodowało wymienione na początku problemy. Większość bukmacherów nie generuje w tym czasie zysku i nie ma żadnej możliwości odrobienia poniesionych strat. W konsekwencji może to doprowadzić do zwolnień grupowych oraz ryzyko bankructwa poszczególnych podmiotów. Członkowie Stowarzyszenia dodali, że dramatyczną sytuację w branży pogłębiają następujące czynniki:

  1. wysokość obowiązującego w Polsce podatku od gier, którego poziom jest nadal jednym z najwyższych na świecie;
  2. funkcjonowanie na rynku podmiotów bez zezwolenia Ministra Finansów (tzw. szara strefa), których udział w rynku, zgodnie z zeszłorocznym raportem NIK kształtuje się na poziomie 50 proc.;
  3. nieskuteczność blokowania witryn internetowych, które oferują gry hazardowe wbrew polskiemu prawu (rejestr stron niezgodnych z ustawą);
  4. wysokość opłat dla niektórych krajowych organizatorów rozgrywek na poziomie 0,5 proc. łącznych przychodów brutto bukmacherów, których zasadność weryfikuje UOKiK.

Licencjonowani bukmacherzy poprosili o spełnienie dwóch postulatów, które miałyby zmniejszyć ryzyko upadku bądź zwolnień:

  1. obniżenia podatku od gier z 12 proc. na 10 proc. na okres obowiązywania na terenie kraju stanu epidemii, nie krócej jednak niż na okres od marca do sierpnia 2020 r.
  2. przesunięcia terminu płatności podatku od gier na wrzesień 2020 r.

Lud przemówił...

Po opublikowaniu apelu w różnych mediach, szczególnie sportowych oraz podaniu tej informacji przez znanych dziennikarzy w sieci rozpętała się burza. Wiele osób na twitterze czy facebooku uznało, że to bukmacherzy nie mają prawa prosić o żadną pomoc, a upadek każdej firmy należałoby uznać za dobrodziejstwo, gdyż doprowadzają one jedynie do uzależnień od hazardu.

Komentarze czytelników portalu money.pl do artykułu „Koronawirus w Polsce paraliżuje bukmacherów. Branża apeluje o pomoc do rządu”:

Komentarze do artykułu na money.pl

Nikt z oceniających sytuację w ten sposób nie pomyślał, że branża bukmacherska przez wiele lat w Polsce funkcjonowała w skrajnie trudnych warunkach, będąc zmuszaną do konkurowania z nielegalnymi, zagranicznymi podmiotami. Jest obciążona jednym z najwyższych podatków na świecie, aż 12%. A w 2019 roku wygenerowała obrót na łączną kwotę 6,7 mld zł, co oznacza, że do Skarbu Państwa przekazała ok. 800 mln zł!

Po nowelizacji ustawy hazardowej w 2017 roku w Polsce powstało kilka nowych firm bukmacherskich, liczba legalnych bukmacherów podwoiła się. Ten fakt pokazuje, że na zakłady bukmacherskie i rozrywkę hazardową w Polsce jest duże zapotrzebowanie.

Biorąc pod uwagę ten ogromy wkład do wspólnego budżetu, a także zapewnianie miejsc pracy dla 5000 osób (w samych lokalach stacjonarnych) oraz ogromne wsparcie i wkład w rozwój polskiego sportu, każdy normalny człowiek zauważy, że legalni bukmacherzy jak najbardziej mają prawo oczekiwać pomocy od rządu. Zwłaszcza, że nie jest to wyciąganie łapy po cudze pieniądze, a prośba o zmniejszenie ogromnych i nieuzasadnionych obciążeń podatkowych oraz licencyjnych.

Krzysztof Stanowski o pomocy dla bukmacherów na Twitter

A może od PZPN?

Dość osobliwa jest również kwestia związana z czwartym czynnikiem wymienionym w apelu Stowarzyszenia. Chodzi o to, że zgodnie z ustawą hazardową, PZPN pobiera 0,5 procenta od całkowitych przychodów brutto legalnych bukmacherów za możliwość wykorzystania wyników sportowych polskich rozgrywek. W 2019 to kwota rzędu ok. 34 mln zł! Warunek ten jest właściwie niespotykany w żadnymi innym kraju, a prezesi bukmacherów od lat kwestionują taki obowiązek. Sprawa jakiś czas temu trafiła do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, jednak wciąż czeka na weryfikację.

Należy przyznać jednocześnie, że PZPN jest obecnie bardzo dobrze zarządzaną instytucją. Kiedy Grzegorz Lato ustępował ze stanowiska prezesa, wówczas roczny budżet Związku wynosił 89 mln zł. Po ok. 8 latach rządów prezesa Zbigniewa Bońka i sekretarza generalnego Macieja Sawickiego budżet na 2020 rok wynosił 320 mln zł! Dodatkowo PZPN nie wydawał tych pieniędzy na żadne fanaberie typu nowa siedziba ze złotymi klamkami, a odkładał środki jako poduszkę finansową na gorsze czasy lub ważne, kosztowne przedsięwzięcia. Jak się okazuje, przyszły one szybciej niż się wydawało, dlatego prezesowi Bońkowi i współpracownikom należy się ukłonić i pogratulować biznesowego zmysłu oraz rozsądku.

W związku z kryzysem kluby piłkarskie w Polsce zaczęły w różny sposób upominać się o te pieniądze, wskazując siebie, jako oczywistego beneficjenta. PZPN zdecydował się przeznaczyć łącznie 116 milionów złotych (na początek), ale jak podkreślił Zbigniew Boniek, że to są pieniądze na szkolenie czy drużyny juniorskie, a nie na bieżącą działalność klubów i opłacenie często wygórowanych kontraktów zagranicznych piłkarzy o bardzo przeciętnych i wątpliwych umiejętnościach.

W tym miejscu warto postawić pytanie, które przed przeczytaniem tego tekstu wielu osobom wydałoby się absurdalne. Ale czy w obliczu ogromnego wkładu bukmacherów przez kilka lat do budżetu PZPN za wykorzystywanie wyników spotkań (sic!) to właśnie te firmy nie mają większego prawa oczekiwać pomocy finansowej od związku?

Równi i równiejsi

Warto również podkreślić, że bukmacherzy nie rozsiedli się bezczynnie, oczekując jedynie na rządową pomoc. Cały czas starają się zapewnić graczom atrakcyjną ofertę zakładów oraz poszukują różnych substytutów prawdziwych rozgrywek. Mocno oczywiście promowany jest esport, który staje się pełnoprawną dyscypliną sportową, zdobywającą coraz większe uznanie nawet wśród dotychczasowych sceptyków. Większą rolę z ofercie bukmacherów zaczęła odgrywać także sztuczna inteligencja, czyli np. sporty wirtualne lub symulowane rozgrywki piłkarskie. Bukmacherzy proponują również gry hazardowe – Betgames w STS czy Karciana Wojna w TOTALbet. Różnie oceniane są zwłaszcza te ostatnie pomysły, jednak nie można odmówić bukmacherom starania się o klienta i próby zapewnienia choć namiastki dotychczasowej rozrywki.

Gry karciane i podobne zabawy z pewnością nie są wybitną częścią oferty bukmacherów, jednak powód tworzenia takich czasem dziwacznych, para-hazardowych rozwiązań znów leży w fatalnej ustawie hazardowej. Mimo, że pandemię covid i jej skutki odczuje cały świat, to kryzys w dużo mniejszym stopniu dotknie zagranicznych bukmacherów. Oni mogą bez przeszkód oferować kasyna online, w tym np. normalnego pokera, kiedy u nas monopol na taką działalność ma Total Casino należące do państwowego Totalizatora Sportowego. Ten działa prężnie i notuje ogromny wzrost zainteresowania, jednocześnie nie dopuszczając innych firm, w tym legalnych bukmacherów, do otwierania konkurencyjnych kasyn online, co przełożyłoby się na dużo atrakcyjniejsze oferty dla graczy.

STSbet oferta kasyno
Bukmacher STS ma w ofercie kasyno jednak nie dla Polaków.

Bukmacherzy STS i LV BET jako jedyne z polskich firm bukmacherskich mogą oferować gry kasynowe w internecie. Firmy te zainwestowały w licencję maltańską i próbują sił na rynkach europy zachodniej. Kasyno online jednak nie jest dostępne dla graczy w Polsce.

Podobnie sprawa wygląda w przypadku loterii pieniężnych, na które również monopol ma Lotto. Choć kolektury Totalizatora Sportowego są zamknięte, klienci mogą zawierać kupony na Lotto online. Popularność tego serwisu również wzrosła ostatnio kilkukrotnie. Jak duża i różnorodna mogłaby być oferta takich loterii, gdyby nie zawłaszczenie sobie rynku przez państwowego molocha, można zobaczyć, przeglądając szerokość usług i loterii na Lottoland. W Polsce korzystanie z tego serwisu jest obecnie nielegalne, jednak oferta spółki dobrze pokazuje, jak mocno ograniczany jest w Polsce dostęp do stron z branży rozrywki i hazardu.

A co z nami?

Kryzys w sporcie i branży bukmacherskiej wpływa również na działalność naszego serwisu. Wiemy jednak, że przez lata zdobyliśmy Wasze zaufanie i cały czas będziemy starać się przekazywać Wam newsy i najciekawsze informacje z branży bukmacherskiej. Jeśli chcecie wspierać spryciarz.com, czytajcie, komentujcie, lajkujcie i udostępniajcie nasze artykuły, a w przypadku chęci otwarcia konta u bukmachera korzystajcie z naszych linków do rejestracji. Za wszelkie wsparcie z góry ogromne DZIĘKI!

Utworzono dnia , ostatnia aktualizacja dnia , Achim.
Znalazłeś w tekście błąd lub zawarte informacje nie są aktualne? Napisz komentarz lub skontaktuj się z nami.


Skomentuj artykuł Wpływ pandemii na branżę bukmacherską.

Przy pisaniu każdego artykułu staramy się w jak najlepszy sposób przekazać wiedzę z danego obszaru zakładów bukmacherskich. Jest to niezwykle trudne zadanie, zachęcamy czytelników do uzupełnienia w komentarzach tematu artykułu "Wpływ pandemii na branżę bukmacherską." swoimi doświadczeniami i wiedzą.

Możesz komentować bez zalogowania jako anonimowy gość.
Zaloguj się w serwisie aby mieć dostęp do odpowiedzi, móc edytować i usuwać swoje komentarze. Zalogowani użytkownicy nie muszą weryfikować się poprzez captcha. Nie masz konta? Zarejestruj się w 10 sekund.

Dodaj post Dodaj komentarz Jak wstawiać zdjęcia linki itp...

Oceń artykuł

Ocena 4/5 | 5 głosów
Powiększ pole
Fortuna baner
Fortuna baner