Tony Bloom - hazardzista czy wizjoner biznesu?

Ocena 4/5 | 1 głos

Każdy gracz siadający do pokerowego stołu, zatwierdzający kupon u bukmachera czy wrzucający monetę do automatu marzy o jednym - wielkich pieniądzach. Pieniądzach, które zapewnią mu dostatnie życie bez konieczności codziennego udawania się do pracy. Tak jak Tony Bloom.

Oto historia niezwykle uzdolninego człowieka. Czego się nie dotknął, zamieniał w sukces. Przechytrzył system i na hazardzie dorobił się fortuny. Poznajcie Tonyego Blooma.

Rekin wśród hazardzistów

Jak każdy złodziej i przestępca marzy o tak udanych kradzieżach jak George Clooney wraz ze swoją szajką w serii "Ocean's", tak każdy hazardzista chciałby znaleźć się w skórze Blooma. Jednak po kolei...

Anthony Grant "Tony" Bloom na świat przyszedł w roku 1970 w Brighton w Wielkiej Brytanii. Jak sam o sobie mówi, żyłkę hazardzisty miał od młodości, a pierwsze kieszonkowe na maszynach przepuszczał już w wieku 7-8 lat. Miłość do hazardu odziedziczył po dziadku Harrym Bloomie, który poza miłością do "Mew" (Brighton & Hove Albion), uwielbiał oddawać się przyjemnościom, jakim niewątpliwie były dla niego wyścigi psów czy koni. Wprawdzie bez sukcesów, ale liczyła się dobra zabawa.

Skoro jabłko nie pada daleko od jabłoni, Bloom szybko złapał bakcyla do hazardu. Swoją przygodę rozpoczął od jednorękich bandytów, następnym krokiem były zakłady u bukmacherów. Ze względu na młody wiek Tony musiał posługiwać się podrabianymi dowodami. Początek przygody z zakładami bukmacherskimi Blooma wcale nie był nieprzerwanym pasmem sukcesów. W połowie lat 90. na meczu krykieta pomiędzy Anglią a Indiami Zachodnimi w jednym zakładzie przegrał 5 tys. funtów, co w tamtym czasie było dla niego dużą kwotą.

Bloom to człowiek pochodzący z dobrego domu, który kształcił się na prestiżowej uczelni Lancin College. O tym, jakiego kalibru jest to szkoła, najlepiej świadczy czesne - 23 tysiące funtów rocznie. Potem studiował matematykę na uniwersytecie w Manchesterze.

Karierę zawodową zaczynał w firmie w Ernst&Young, gdzie pracował w dziale księgowości. Później był przedsiębiorcą. Jak się okazało umiejętności analityczne i smykałka do biznesu otworzyły mu drzwi do nieosiągalnych dotąd pieniędzy.

Victor Chandler i Premier Bet

Świat zakładów bukmacherskich od środka po raz pierwszy poznał w firmie Victor Chandler (obecnie znany jako BetVictor). Na zakładach wygrywał na tyle dużo, że założona w roku 1946 firma postanowiła mieć go po swojej stronie i zatrudniła Blooma, kiedy wchodziła na rynek azjatycki. Korzystając w niej ze swoich matematycznych zdolności, na bazie zdobytych informacji Tony Bloom układał korzystne dla niej linie handicapu azjatyckiego. Jedna z legend głosi nawet, że w dniu finału MŚ w roku 1998 osobom w zarządzie zalecił wysoką grę na "Trójkolorowych". Ile tym prawdy, nie wiadomo, ale jak wiemy, Francja po jednostronnym meczu wygrała ten finał 3:0.

Praca na cudzy rachunek nie była jednak dla niego spełnieniem marzeń. W końcu rozwinął się na tyle, że postanowił stworzyć własną firmę bukmacherską. Tak powstał Premier Bet. Ten bukmacher online założony w roku 2002 oferował szerokie linie zakładów w handicapach azjatyckich. Bloom przewodził firmą do roku 2005, kiedy to za 1,2 mln funtów odsprzedał ją Interactive Gaming. Trzeba przyznać, że kwota 1,2 mln chociaż ogólnie wysoka, to jak na cenę przedaży firmy bukmacherskiej nie jest imponująca.

Za stołem pokerowym

Tony Bloom podbija stawkę przy stole do pokera
Przy stołach pokerowych stawiał czoło najlepszym.

Bukmacherka nie była jedynym talentem Tonyego Blooma. Równie dobrze jak w punkcie przyjmowania zakładów czuł się przy stole pokerowym. Postać tę dobrze znają miłośnicy pokera. Jego sukces zbiegł się w czasie z pierwszą falą popularyzacji pokera online we wczesnych latach XXI wieku. Jest on współzałożycielem serwisów pokerowych Tribeca Tables i St Minver, które w 2005 roku zostały sprzedane za ponad 200 mln dolarów. Nie wiadomo, jak wiele Bloom zarobił na tej transakcji, ale na pewno jego konto z tego tytułu zasiliło kilkadziesiąt milionów dolarów.

Sam również z sukcesami zasiadał przy pokerowym stole. Jego przydomek "The Lizard" (z ang. jaszczurka) wziął się właśnie z zielonego sukna i opanowanego, pozbawionego emocji stylu gry. Podczas gry jest on podobno zimnokrwisty jak... jaszczurka. Ile zarobił na pokerze? W samych tylko turniejach online ponad 3 mln dolarów. Przy pokerowym stole jest on ponoć na tyle skuteczny, że sumując wygrane i dzieląc je na liczbę turniejów, to najbardziej efektywny gracz na świecie. Tak przynajmniej twierdzą niektórzy eksperci.

Liczne turniejowe sukcesy Tonyego Blooma sprawiły, że stał się znanym i rozpoznawalnym pokerzystą. Zarabiał na kartach dużo pieniędzy, jednak do ścisłej światowej czołówki pokerzystów nigdy nie dane było mu dojść. W 2005 wezwał na pojedynek head-to-head z nagrodą 500 tys. dolarów kanadyjczyka Daniela "Kid Poker" Negreanu. Bloom przegrał to starcie. Ani razu nie zdobył tytułu  World Poker Tour czy European Poker Tour, nie mówiąc już o bransoletach zdobytych za tytuł w World Series of Poker. Dla porównania wspomniany Negreanu najcenniejszych niepieniężnych nagród w pokerze ma aż sześć.

Starlizard

Jeśli dotychczasowe dokonania Blooma nie zrobiły na kimś wrażenia, to o jego geniuszu świadczy założenie firmy Starlizard. Ta powstała w roku 2006 i jest syndykatem bukmacherskim. Jeśli mielibyśmy nadal posługiwać się terminologią filmową z początku artykułu, porównalibyśmy ten podmiot do tego, którym kierował grany przez Ala Pacino Walter Abrams w filmie "Podwójna gra". W filmie nosa do przewidywania spotkań miał Brandon Lang (Matthew McConaughey), firma zatrudniała wielu analityków i statystyków, którzy mieli odgadnąć wynik meczu. Tu jest podobnie.

Starlizard w czterech różnych działach zatrudnia ponad 150 osób. Wszystko po to, aby na podstawie statystyk, zdobytych informacji i zaawansowanych algorytmów komputerowych rodem z giełd, przewidzieć zwycięzcę spotkania. Co ciekawsze, Starlizard to nie tylko projekt stworzony przez Blooma. Mimo że nie zajmuje on tam żadnego stanowiska dyrektorskiego, to jasne jest, że firma istnieje po to, aby uskutecznić zawierane przez niego zakłady na rynku azjatyckim. Analizowane są nie tylko najpopularniejsze ligi, ale też te niszowe, jak japońska, turecka czy australijska. Poza tym syndykat obstawia również mecze krykieta.

Z jakim wynikiem? Okazałym, że rocznie Starlizard generuje zyski z zakładów w okolicach około 20 mln funtów (niektóre źródła mówią nawet o 100 mln funtów) przy yieldzie z inwestycji wynoszącym 2-3%. Pokazuje to tylko, jak ogromnymi środkami dysponuje ten syndykat. Zresztą chcąc podnieść pulę Bloom do swoich inwestycji dopuszcza partnerów z zewnątrz. Jednak tylko tych, którzy chcą i mogą zainwestować naprawdę potężne pieniądze w wysokości co najmniej 2 mln funtów.

Przy takim zarobku firma dokładnie lustruje swoich pracowników. Nie tylko nie mogą oni osobiście obstawiać wyselekcjonowanych przez podmiot zakładów, ale nawet mieć kont na portalach społecznościowych. W zamian, poza godziwymi warunkami pracy (siłownia, bilard, rzutki, darmowa jadalnia), mogą oni liczyć na zarobki do 40 tys. funtów rocznie. Wielu bankierów czy analityków takie kwoty jednak by nie przekonały. Dlatego poza tym dwa razy w roku swoim pracownikom Bloom oferuje pochodzące z wygranych premie, sięgające ok. 10 tys. dolarów każda.

Prezes Brighton & Hove Albion

Tony Bloom trzyma zdobyty puchar przez drużynę Brighton & Hove Albion
Brighton & Hove Albion w Premier League.

Bloom po dziadku odziedziczył nie tylko miłość do hazardu, ale też wielką sympatię do drużyny piłki nożnej Brighton & Hove Albion. W latach 70. XX wieku jego dziadek był wiceprezesem klubu z Brighton. "The Lizard" od roku 2009 ma większościowe udziały w zespole "Mew". To właśnie głównie dzięki jego zasługom klub ten gra dziś na poziomie Premier League. Po 30 kolejkach sezonu 2017/2018 klub z Brighton zajmuje 11 miejsce i jest na dobrej drodze do utrzymania się w Premier League. Ostatni raz w najwyższej klasie piłki nożnej klub z Brighton grał w 1983 roku.

Po objęciu sterów przez Blooma, zespół awansował najpierw do Championship (drugi poziom rozgrywkowy w Anglii), aby po kilku latach nieudanych występów w barażach, w sezonie 2016/17 pod okiem irlandzkiego menedżera Chrisa Hughtona wywalczyć sobie bezpośredni awans do Premiership. Szacuje się, że w Brighton Bloom zainwestował już blisko 300 milionów funtów, co w dużej mierze zostało przeznaczone na budowę stadionu Falmer Stadium i rozwój ośrodka treningowego.

Nie oznacza to jednak, że prezes "Mew" szasta pieniędzmi. Polityka transferowa klubu pokazuje, że jest inaczej. Wprawdzie przed sezonem klub się wzmocnił, ale w historii transferowej próżno szukać transferów po kilkadziesiąt milionów euro. Najdroższym piłkarzem, który zasilił Brigthon, był Jürgen Locadia, za którego PSV Eindhoven zapłacono 17 mln euro. Dwa miliony mniej kosztował José Izquierdo (FC Brugge), a 13 mln euro wart był Davy Pröpper (PSV).

Podsumowanie

Historia Blooma wydaje się niesamowita i z pewnością jest doskonałym materiałem na hollywoodzki film. Człowiek, który wkroczył w świat hazardu, kiedy był jeszcze dzieckiem, nie dość, że nie dał się zwieźć i ograć hazardowym firmom, to wykorzystał matematykę, statystykę i swój racjonalny umysł, aby ograć te firmy hazardowe. Chce się powiedzieć, że Bloom oszukał system, którego oszukać w się nie da, gdyż w długim terminie niemal zawsze górą jest bukmacher.

Zwycięzcą może czuć się Bloom. Opracował on system pozwalający wygrać z bukmacherem, co przyniosło mu fortunę sięgającą kilkuset milionów funtów. Poza pieniędzmi zyskał on sławę i sympatię. Nie tylko kibiców "Mew", z którymi zdarzało mu się wracać z meczu publicznym środkiem transportu. Także społeczeństwa. Choćby dlatego, że regularnie wspiera organizacje charytatywne m.in. walczące ze stwardnieniem rozsianym

Tony Bloom to kolejny przykład po Patrick Veitchu, że bukmacherów da się ogrywać a regularny zarobek z typowania zakładów jest realny. Niemniej jednak należy być świadomym, że profesjonalne typowanie zakładów to ciężka praca wymagająca pełnego zaangażowania oraz dużej  analitycznej i emocjonalnej dojrzałości.

Utworzono dnia , ostatnia aktualizacja dnia , autor .
Znalazłeś w tekście błąd lub zawarte informacje nie są aktualne? Napisz komentarz lub skontaktuj się znami.

Skomentuj artykuł Tony Bloom - hazardzista czy wizjoner biznesu?

Przy pisaniu każdego artykułu staramy się w jak najlepszy sposób przekazać wiedzę z danego obszaru zakładów bukmacherskich. Jest to niezwykle trudne zadanie, zachęcamy czytelników do uzupełnienia w komentarzach tematu artykułu "Tony Bloom - hazardzista czy wizjoner biznesu?" swoimi doświadczeniami i wiedzą.

Możesz komentować bez zalogowania jako anonimowy gość.
Zaloguj się w serwisie aby mieć dostęp do odpowiedzi, móc edytować i usuwać swoje komentarze. Zalogowani użytkownicy nie muszą weryfikować się poprzez captcha. Nie masz konta? Zarejestruj się w 10 sekund.

Dodaj post Dodaj komentarz Jak wstawiać zdjęcia linki itp...

Oceń artykuł

Ocena 4/5 | 1 głos

Masz pytania do artykułu? Temat nie został opisany dokładnie? Napisz, postaramy się odpowiedzieć. Masz uwagi? Napisz, poprawimy.
Podobał się artykuł? Wystaw ocenę i daj nam feedback. Podziel się linkiem ze znajomym.

Powiększ pole

Artykuły

Przeczytaj też pozostałe artykuły z kategorii pordnika typera Świat zakładów bukmacherskich:

Nie znalazłeś poradnika bukmacherskiego, którego szukasz? Napisz nam o tym, jeżeli przygotujemy go to otrzymasz 10 PLN.

Betsson baner