
Kolekcjonerzy jednorękich bandytów: jak stare automaty dostają drugie życie?
Ciężka żeliwna obudowa, dźwignia z boku i charakterystyczny stukot bębnów. Kiedyś takie maszyny stały w barach i kasynach, a dziś coraz częściej trafiają do prywatnych kolekcji. W Polsce nie brakuje pasjonatów, którzy ratują je przed złomowaniem, naprawiają i pokazują innym.
Za każdym egzemplarzem stoi kawał historii techniki. Zanim jednak automat stanie w salonie, czeka go zwykle długa droga: od poszukiwań na aukcjach, przez transport, po wielogodzinną renowację mechanizmu i obudowy.
Skąd wziął się jednoręki bandyta?
Pierwszy automat z trzema obracającymi się bębnami skonstruował w 1895 roku w San Francisco mechanik Charles Fey. Kilka lat później jego firma wypuściła Liberty Bell, pierwszą trzybębnową maszynę z automatyczną wypłatą. Nazwa „jednoręki bandyta” wzięła się od bocznej dźwigni przypominającej ramię.
Wkrótce podobne urządzenia zaczęli produkować inni wytwórcy, a sam pomysł szybko rozszedł się po Stanach Zjednoczonych. Część zachowanych egzemplarzy można dziś oglądać w muzeach:
|
Model |
Producent |
Rok |
|
Liberty Bell |
Charles Fey & Co. |
1898 |
|
Little Monte Carlo |
Mills Novelty Co. |
ok. 1900 |
|
Reliance |
Bally Mfg. Co. |
1935–1937 |
|
Smoker |
Mills Novelty Co. |
1939 |
|
ROL-A-TOP |
Watling Mfg. Co. |
1935–1946 |
Później przyszła era elektromechaniki, a następnie elektroniki, w której dźwignie zastąpiły przyciski. Dlatego modele mechaniczne i elektromechaniczne cenią dziś najbardziej. Pokazują epokę, w której o wyniku decydowały sprężyny, zębatki i ciężarki, a nie program komputerowy. Dziś taki program steruje automatami online, a FS Casino bonus sprawia, że znajomość z cyfrowymi następcami maszyny Feya zaczyna się od małego prezentu.
Dlaczego kolekcjonerzy szukają starych maszyn?
Motywacje bywają różne, choć wśród pasjonatów powtarza się kilka wspólnych powodów:
- Rzemiosło – mechanizm z lat 30. czy 50. jest małym dziełem inżynierii, które da się rozebrać i zrozumieć bez specjalistycznego oprogramowania.
- Wzornictwo – odlewy z motywami orłów czy owoców, chromowane detale i ręcznie malowane szybki przyciągają miłośników dawnego stylu.
- Wartość – dobrze odnowione egzemplarze rzadkich modeli z czasem zyskują na cenie.
- Nostalgia – wiele osób pamięta automaty z wyjazdów zagranicznych lub z polskich lokali z lat 90.
- Wspólnota – właściciele wymieniają się częściami, poradami i kontaktami do fachowców.
Nie każdy ma jednak miejsce na maszynę ważącą kilkadziesiąt kilogramów. Dla takich osób zostają automaty online, w których przetrwały bębny i symbole, choć zniknęły żeliwo, sprężyny i ciężka dźwignia.
Gdzie szukać i na co zwrócić uwagę?
Polscy pasjonaci często kupują automaty na zagranicznych aukcjach. Część egzemplarzy pojawia się też na krajowych portalach ogłoszeniowych, giełdach staroci i w grupach dyskusyjnych, gdzie łatwiej o kontakt ze sprzedawcą i obejrzenie maszyny na żywo. Na weekendowych giełdach staroci w polskich miastach czasem trafiają się egzemplarze sprowadzone dekady temu.
Cena zależy przede wszystkim od stanu, rzadkości i kompletności egzemplarza. Maszyna z oryginalnymi częściami i udokumentowaną historią jest warta wyraźnie więcej niż podobny model po amatorskich przeróbkach, dlatego przed zakupem dobrze dopytać o każdy szczegół. Przyda się też informacja, czy maszyna była już naprawiana i jakie części wymieniono.
Najważniejsze jest pochodzenie obudowy, bo na rynku krążą repliki i przeróbki. Bęben i mechanizm wypłat powinny być kompletne, ponieważ brakujące części bywają trudne do zdobycia. Numery seryjne warto porównać z dokumentacją producenta, a nagranie działającej maszyny od sprzedawcy oszczędza wielu rozczarowań. Do budżetu trzeba też doliczyć transport, cło i ubezpieczenie przesyłki.
Renowacja krok po kroku
Zakup otwiera dopiero kolejny etap. Większość starych automatów wymaga sporo pracy, zanim znów zacznie działać i dobrze wyglądać, a w Polsce część zadań da się zlecić warsztatom renowacji zabytkowych urządzeń.
Mechanizm
Najpierw maszynę się rozbiera, czyści ze starego smaru i kurzu, a potem wymienia zużyte sprężyny i przekładnie. Wiele części trzeba dorobić u tokarza, bo oryginałów od dawna nikt nie produkuje. Każdą rozebraną część dobrze opisać i sfotografować, bo ponowny montaż bez dokumentacji bywa trudny.
Obudowa i zdobienia
Żeliwne i aluminiowe odlewy piaskuje się, a następnie maluje lub chromuje. Najwięcej emocji budzi pytanie, ile oryginalnej patyny zostawić. Jedni wolą stan „jak z fabryki”, inni uważają ślady użytkowania za część historii maszyny. Ręcznie malowane szybki odnawia się szczególnie ostrożnie, bo oryginalnej grafiki nie da się w pełni odtworzyć.
Elektryka
W modelach elektromechanicznych trzeba sprawdzić stare przewody, przekaźniki i żarówki. Izolacja sprzed kilkudziesięciu lat często się kruszy, więc wymiana instalacji wynika z troski o bezpieczeństwo, a nie tylko o wygląd. Stare żarówki można zastąpić nowymi o podobnej barwie światła, żeby zachować dawny klimat.
Pielęgnacja
Przy wilgotnej polskiej jesieni odnowiony automat najlepiej trzymać w suchym pomieszczeniu o stałej temperaturze, bo wilgoć sprzyja korozji żeliwa i utlenianiu styków. Raz na kilka miesięcy przydaje się przetarcie chromu miękką ściereczką i delikatne nasmarowanie ruchomych części. Kontrola napięcia sprężyn co jakiś czas pozwala uniknąć kosztownych napraw.
Automat jako eksponat w domu
Kolekcjonerzy traktują swoje maszyny przede wszystkim jako eksponaty. Wielu z nich wyłącza mechanizm przyjmowania monet i wypłat, a automat służy do pokazu, nauki i podziwiania dawnej techniki. W polskich domach takie maszyny stoją zwykle w salonie, gabinecie albo w specjalnie urządzonym kąciku kolekcjonerskim. Podłoga musi wytrzymać kilkadziesiąt kilogramów, więc w starszych polskich kamienicach dobrze sprawdzić jej stan.
Przydatna jest teczka z dokumentami zakupu, fakturami, opisem stanu technicznego i zdjęciami z każdej naprawy. Taka dokumentacja podnosi wartość egzemplarza przy ewentualnej sprzedaży i ułatwia przyszłe prace. Przydaje się też podczas spotkań i wystaw, na których polscy kolekcjonerzy pokazują swoje maszyny innym pasjonatom.
W domowych warunkach dobrze sprawdzają się też gabloty i podesty, które chronią maszynę przed kurzem i przypadkowym uderzeniem. Dzięki nim automat staje się centralnym punktem pokoju, a nie tylko sprzętem odstawionym w kąt.