
Menedżer Manchesteru United Ruben Amorim zapewnił, że nie jest obsesyjnie przywiązany do swojej ulubionej formacji 3-4-3 i że jest gotów modyfikować podejście taktyczne, by wygrywać mecze. Wcześniej Portugalczyk żartobliwie twierdził, że nie zrezygnuje z tego systemu nawet gdyby papież próbował go przekonać, a teraz w rozmowie z ESPN Portugal poinformował, że dopuszcza zmiany.
Amorim o „mobilnym” ataku i roli napastników
Odpowiadając na pytania kibiców, Amorim odniósł się do swojej koncepcji „mobilnego ataku”, znanej z czasów pracy w Sportingu (Lizbona). Jako przykład podał mecz z Liverpoolem: nie zagrał wtedy z Bryanem Mbeumo, lecz z „Kunya” (wówczas Amorim zaskakująco zostawił na ławce Benjamina Šeško, a Brazylijczyk wystąpił na szpicy). „To jest opcja, którą mamy. Możemy powiedzieć, że to 4-4-2, ale pięć minut później to jest 4-3-3 lub 3-4-3”, powiedział trener.
Amorim dodał, że mimo iż rozważał ustawienie Bryana jako środkowego napastnika z uwagi na jego szybkość w przejściach, uważa, że najlepszą pozycją dla niego jest gra na skrzydle, ponieważ woli być „ukryty” i czuje się bardziej niebezpieczny atakując z boku. „Jestem gotów na wszystko, wbrew temu, co wiele osób myśli, że jestem zbyt przywiązany do jednej rzeczy”, podkreślił Portugalczyk. Trener przypomniał też, że w Sportingu często przesuwał Viktora Gyökeresa na skrzydło lub bliżej środka, mimo że był on głównym strzelcem zespołu, i że podobne rozwiązania mogą pojawić się także w przyszłości.
Ruben Amorim says not even the Pope could persuade him to change his controversial formation 🤔❌ pic.twitter.com/IEF67xfaHe
— Match of the Day (@BBCMOTD) September 19, 2025
Fot. Media Whalestock / Shutterstock