
Toni Kroos skomentował porażkę swojego byłego klubu Realu Madryt z Benfiką (2:4) w ostatniej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów. Wynik wyeliminował hiszpański zespół z pierwszej ósemki i zmusił go do gry w barażu, gdzie ponownie zmierzy się z drużyną José Mourinho. Real Madryt znów zmierzy się z Benfiką, a Kroos wyraził przekonanie, że w rewanżu nie należy spodziewać się niespodzianek.
Analiza Kroosa: terminarz, emocje i nowy format
W podcaście "Einfach mal luppen" Kroos podkreślił rozczarowanie wynikiem oraz zwrócił uwagę na obciążenia terminarza klubu. Wprost stwierdził: „To, co może najbardziej niepokoić Real, to że z tak napiętym kalendarzem będą musieli rozegrać jeszcze dwa mecze”. Dodał też, że jeśli zaczyna się kolejkę na trzecim miejscu i trafia na Benfikę, zakłada się formalność awansu do pierwszej ósemki, więc porażka była tym bardziej dotkliwa.
Kroos bronił nowego formatu Ligi Mistrzów i opisał minione rozstrzygnięcia jako emocjonujące: „Prawda jest taka, że to było zabawne. Jeden gol wywrócił wszystko do góry nogami”. Wspomniał gola Sportingu w 94. minucie w Bilbao, który wyeliminował Real z ósemki, oraz fakt, że Chelsea prowadziła 3:2 i też wyprzedzała Real, przez co Królewscy potrzebowali bramki, by wrócić do top 8. Kroos dodał, że Benfice zajęło chwilę, zanim zorientowali się, że potrzebują jeszcze jednego gola, by awansować. Opisał też fragment wywiadu José Mourinho, w którym Mourinho przyznał, że wysłał dwóch obrońców do przodu przy stanie 3:2, dopóki ktoś nie uświadomił mu, że potrzebny jest jeszcze jeden gol — „takie to już charakterystyczne dla niego… powiedział, że bramkarz już tam był”. Na zakończenie Kroos stwierdził: „Uwielbiam format turnieju”.