Sukcesy Polaków w tenisie ziemnym

Ocena 5/5 | 2 głosy

Zainteresowanie daną dyscypliną sportową jest zawsze wypadkową kilku czynników, z których bodaj najważniejszym są sukcesy naszych rodaków. Czas występów polskiej reprezentacji w piłce nożnej na Mundialu lub Euro przyciągał przed telewizory o kilkanaście procent większą widownię niż coroczne rozgrywki ligowe.

Sukcesy Adama Małysza w skokach narciarskich, Roberta Kubicy w Formule 1 oraz polskiej reprezentacji siatkówki na długi czas napełniły Polaków dumą, a z czasem sprawiły, że stali się oni domorosłymi ekspertami owych dyscyplin, których popularność zwiększyła się także w zakładach bukmacherskich. Do wspomnianych dyscyplin dołączył ostatnio tenis ziemny, drugi po piłce nożnej najchętniej obstawiany przez typerów sport. Legalni w Polsce bukmacherzy dostrzegli zwiększoną popularność tenisa ziemnego wśród polskich kibiców i znacznie rozbudowali ofertę zakładów.

Stało się tak w dużej mierze dzięki niedawnym sukcesom polskich zawodników, o których zaczęto pisać nie tylko w polskiej ale i w zagranicznej prasie  w samych superlatywach. Zanim jednak przyjrzymy się bliżej sylwetkom naszych świeżo upieczonych mistrzów i mistrzyń, sprawdźmy jak obecnie wygląda sytuacja tenisa ziemnego w Polsce oraz temu jak trudno osiągnąć to, co udało się naszym zawodnikom.

Na oficjalnej stronie Polskiego Związku Tenisowego w zakładce „klasyfikacje” możemy przejrzeć aktualne listy klasyfikacyjne polskich zawodników i zawodniczek w różnych kategoriach wiekowych. Poczynając od najmłodszych tzw. skrzatów, czyli zawodników do lat 12, poprzez młodzików (do lat 14), kadetów (do lat 16), juniorów (do lat 18), na rankingu kobiet i mężczyzn kończąc. Łącznie daje to ponad 2700 zawodników i zawodniczek. Jeśli dodamy do tego listę seniorów i amatorów to przekroczymy granicę 3000 aktywnych graczy, co daje całkiem pokaźną liczbę i pozwala stwierdzić, że zainteresowanie tenisem ziemnym kształtuje się na wysokim poziomie. Jeśli natomiast spojrzymy na zestawienia rankingów profesjonalnych tenisistów i tenisistek to czeka nas niemałe zdziwienie. W rankingu ATP na tę chwilę sklasyfikowanych jest 8 Polaków, z czego tylko dwóch w pierwszej setce. Polek w rankingu WTA jest 12, ale podobnie jak u panów, tylko dwie mogą pochwalić się miejscami wśród stu najlepszych tenisistek świata.

Tenis ziemny – profesjonalny sport tylko dla milionerów?

Talent, wrodzone umiejętności, dryg do gry, jakkolwiek byśmy tego nie nazwali, to obserwując rozgrywki profesjonalnych zawodników dość szybko możemy zorientować się jak wielka przepaść dzieli czołówkę światowych graczy od zawodników spoza drugiej czy trzeciej setki rankingu. Warto podkreślić, że zawodowy sport to przede wszystkim ciężka praca, dziesiątki godzin spędzanych na treningach, siłowni, specjalne diety, opieka trenerska, przygotowanie fizyczne oraz psychologiczne zawodnika, a wszystko to przecież kosztuje, i to niemało. Ciekawe wyliczenia przeprowadził w 2017 roku portal Business Insider, powołując się na brytyjską federację tenisową, która oszacowała koszt „wychowania” profesjonalnego zawodnika na około 306 tysięcy funtów, czyli wówczas około 1,6 miliona złotych. Polski deblista Marcin Matkowski dodał, że w Polsce koszty życia są mniejsze, a zatem na rodzimym gruncie wystarczy połowa tej kwoty. Jeśli chcemy myśleć o profesjonalnej karierze, treningi wypadałoby rozpocząć w bardzo młodym wieku, najczęściej 4-5 lat. Dla wielu rodziców powyższe wyliczenia są zatem całkowicie poza zasięgiem portfeli, a uprawianie sportu przez ich pociechy na zawsze pozostaje w sferze amatorskiej.

W latach 2002–2010 głównym sponsorem polskiego tenisa był Prokom Software, którego właściciel Ryszard Krauze zainwestował w rozwój dyscypliny w naszym kraju blisko 20 milionów złotych. Pieniądze te skutecznie przyczyniły się do rozwoju kariery wspomnianego Marcina Matkowskiego oraz Łukasza Kubota, obecnie najlepszego polskiego deblisty, Agnieszki Radwańskiej – byłej wiceliderki światowego rankingu WTA czy Mariusza Fyrstenberga. Utalentowany polski singlista Jerzy Janowicz nie miał tyle szczęścia. Kiedy jego kariera zaczynała rozwijać się w obiecującym kierunku, program finansowany przez Krauzego dobiegał końca a główny sponsor w efekcie wycofał się ze współpracy z PZT. Rodzicom Janowicza skończyły się oszczędności, sprzedali więc sześć sklepów by móc dalej finansować rozwój syna. Sam Janowicz mówił w wywiadach, że przez długi czas z powodu braku pieniędzy był zmuszony trenować w szopie.

Obecnie sponsorem generalnym PZT jest Mercedes-Benz, sukcesy polskich zawodników i zawodniczek sprawiły, że strategicznym sponsorem od tego roku została Grupa LOTOS, do której dołączyły później zakłady bukmacherskie forBET. PGNiG zostało z kolei sponsorem organizowanego przez PZT programu „Tenis 10” mającego na celu promowanie tenisa wśród najmłodszych graczy. A zatem jest nadzieja, że wzrost zainteresowania tenisem ziemnym nie będzie jedynie kolejnym w historii zrywem, brutalnie stłamszonym przez brak niezbędnych do rozwoju graczy pieniędzy. Ten sezon pokazuje wyraźnie, że w polskim tenisie znów zaczyna dziać się coraz lepiej, rośnie liczba polskich nazwisk rozpoznawanych na świecie, zawodników i zawodniczek, z którymi muszą liczyć się czołowi gracze, a wszystko szczególnie dzięki takim postaciom jak Hubert Hurkacz, Łukasz Kubot, Iga Świątek i Magda Linette.

Łukasz Kubot – specjalista od gry podwójnej

Choć tenis to przede wszystkim sport indywidualny, Łukasz Kubot, 37-letni tenisista urodzony w Bolesławcu, największymi sukcesami może poszczycić się w grze podwójnej. W ubiegłym roku udało mu się osiągnąć to, czego nie dokonał nigdy przedtem żaden Polak – stał się najlepszym deblistą świata. Liderem rankingu pozostał przez 18 tygodni, a do dziś nieprzerwanie utrzymuje się w światowej czołówce (aktualnie na pozycji 4). Najważniejsze trofea Łukasza to bez wątpienia dwa tytuły wielkoszlemowe w grze podwójnej – Australian Open 2014 wygrany w parze z Robertem Lindstedtem i Wimbledon 2017, w którym tryumfował u boku Brazylijczyka Marcelo Melo. Zwłaszcza wimbledoński finał pozostanie w pamięci polskich kibiców na długo. Turniej rozgrywano jeszcze wtedy według zasad, w których w decydującym piątym secie do zwycięstwa konieczna była przewaga dwóch gemów. Kubot od początku do końca, mimo zmęczenia grał na najwyższych obrotach. Charakterystyczne stało się wówczas to, że Polak w przerwach pomiędzy gemami nie siadał na ławce w obawie przed mogącymi się pojawić skurczami. Ostatni set trwał godzinę i czterdzieści pięć minut, zakończył się wynikiem 13:11, a para Mate Pavic i Oliver Marach musiała uznać wyższość duetu polsko-brazylijskiego.

Poniżej najciekawsze fragmenty tego emocjonującego finału:

Sezon 2017 był w karierze deblowej Łukasza wyjątkowo udany. Wielkoszlemowy sukces poprzedziły zwycięstwa w Miami oraz w Madrycie, gdzie duet Kubot / Melo pokonał francuskich specjalistów w grze podwójnej Mahut / Roger-Vasselin, a także tryumfy w dwóch turniejach przygotowawczych do Wimbledonu w Hoertogenbosch i Halle, w których pokonali w finałach kolejno duet Klaasen / Ram oraz braci Zverev. W cyklu rozgrywek na kortach twardych Kubot / Melo wygrali turniej w Waszyngtonie, a gdy później zanotowali kiepski występ w US Open oraz w poprzedzających go turniejach rangi Masters, sceptycy zaczęli kręcić nosami, upatrując początku końca zbyt obciążonego fizycznie trudami turniejowych zmagań duetu. Poza naturalnym zmęczeniem doszukiwano się braku porozumienia w drużynie, spadku formy, obwiniano na przemian raz jednego raz drugiego o coraz słabszą grę, a część kibiców machała wręcz ręką, bagatelizując dotychczasowe osiągnięcia Łukasza. Okazało się jednak, że wystarczyło zregenerować siły, by już w cyklu rozgrywek azjatyckich na koniec sezonu zamknąć usta malkontentom. Zwycięstwa w Mastersach w Szanghaju i Paryżu przypieczętowane sukcesem w wieńczącym sezon turnieju w londyńskiej O2 Arena potwierdziły, że współpraca Kubota z Marcelo Melo była strzałem w dziesiątkę. Na koniec sezonu Polak zarobił w samych turniejach blisko 1,4 miliona dolarów, a federacja ITF uznała duet Kubot / Melo za mistrzów świata. W sezonie 2018 duet deblowy kontynuował dobrą passę, dorzucając do list zwycięstw turniej w Sydney, obronę tytułu w Halle i Szanghaju, tryumf w Pekinie oraz występ w finale US Open, gdzie lepsza okazała się para Mike Bryan / Jack Sock. W obecnym sezonie polsko-brazylijski para ma na koncie jeden wygrany turniej w Winston Salem, ale wciąż pozostaje w ścisłej czołówce deblowego rankingu, w większości występów docierając przynajmniej do ćwierćfinału.

Łukasz Kubot od 2017 roku nie startuje w rozgrywkach singlowych, niemniej należy podkreślić, że od czasów Wojciecha Fibaka, który w 1977 roku osiągnął 10. miejsce w rankingu ATP był on drugim Polakiem, któremu udała się sztuka wejścia do najlepszej pięćdziesiątki na świecie. Miało to miejsce w 2010 roku, Łukasz znalazł się wtedy na miejscu 41. Trzy lata później bliski sukcesu Fibaka był Jerzy Janowicz, który dotarł na miejsce 14. W 2018 roku nakładem wydawnictwa SQN ukazała się książka „Łukasz Kubot. Autobiografia”, która w bardzo interesujący sposób przybliża sylwetkę jednego z naszych najbardziej pracowitych tenisistów. Możemy poczytać o trudnych początkach, kiedy to Łukasz musiał po meczu wysypywać piach z dziurawych butów lub rezygnować ze startów bo psuła mu się jedyna rakieta, a także o tym, że niewiele brakowało… a zostałby piłkarzem.

Tegoroczne zwycięstwo deblowe Kubota w Winston Salem zbiegło się w czasie z dwoma innymi sukcesami polskich zawodników w singlu. Mowa oczywiście o Hubercie Hurkaczu i Magdzie Linette, którzy w ten sam weekend zdobyli swoje pierwsze trofea w imprezach rangi ATP i WTA.

Hubert Hurkacz – spokój, skromność i ciężka praca

Czytając wywiady z Hubertem Hurkaczem można odnieść wrażenie, że oto stoi przed nami zawodnik doświadczony, utytułowany, dobrze ułożony, obyty i skromny, który w zawodowej grze ma wieloletnie doświadczenie. I jest w tym sporo prawdy, a jednak zajmujący obecnie 35. pozycję w rankingu ATP Hubert ma zaledwie 22 lata, a w rozgrywkach cyklu ITF Circuit debiutował w 2014 roku. Mimo młodego wieku ma już na swoim koncie finał gry podwójnej w juniorskim Australian Open w 2015 oraz złoty medal mistrzostw Polski seniorów, pięć wygranych turniejów rangi Futures i Challenger oraz świeżo zdobyty tytuł rangi ATP we wspomnianym Winston Salem. Hubert zaledwie w 4 lata zanotował tak szybki progres, że w 2018 roku został nominowany do nagrody Newcomer of the Year, przyznawanej tenisistom szczególnie wyróżniającym się w danym sezonie. Również wtedy wystąpił w Next Gen Finals, drugiej edycji eksperymentalnego turnieju w cyklu rozgrywek ATP, organizowanego dla najlepszych zawodników do lat 21 z danego sezonu. Choć udało mu się wygrać wówczas tylko jeden mecz, z Jaume Munarem to Polak pokazał się z dobrej strony, nawiązując walkę z Francesem Tiafoe i Stefanosem Tsitsipasem.

Hubert Hurkacz

W obecny sezon Polak wkroczył bardzo pewnie, wygrywając australijskiego challengera, odnotował dwa występy w ćwierćfinałach (Dubaj i Indian Wells, w którym przegrał ze swoim idolem – Rogerem Federerem). Była także trzecia runda w Madrycie, ćwierćfinał w Halle i bardzo dobry występ w Wimbledonie, gdzie w trzeciej rundzie udało się Polakowi wygrać seta z Novakiem Djokovicem. Serb ostatecznie wygrał w czterech setach, ale był to pojedynek o wiele bardziej wyrównany niż wcześniejsze spotkanie w paryskim Roland Garros, gdzie w pierwszej rundzie Hurkacz zdołał ugrać łącznie 8 gemów. Występ w Montrealu również należy zaliczyć do udanych. Polakowi udało się wówczas wygrać ze Stefanosem Tsitsipasem, co było jego trzecim zwycięstwem nad zawodnikiem z pierwszej dziesiątki rankingu ATP (również w tym roku pokonał Dominika Thiema i Kei Nishikoriego).

I wreszcie świetny start przypieczętowany zwycięstwem w Winston Salem, po którym światowa prasa nie kryła zachwytów nad grą Polaka, podkreślając, że Hubert jest pierwszym od czasu Wojciecha Fibaka singlistą, który wygrał turniej rangi ATP. Polscy kibice musieli czekać na to aż 27 lat!

Takimi zagraniami popisywał się Hubert w Eastbourne:

Sam Hubert nie kryje radości, jednocześnie dystansując się do swojego sukcesu. Pytany o pieniądze i sławę zachowuje powściągliwość i choć w tak młodym wieku stał się już milionerem (na kortach zarobił ponad 1,5 miliona dolarów) to zarobione pieniądze służą mu przede wszystkim do dalszego rozwoju. Sława jak dotąd pozostaje dla Huberta jedynie wyznacznikiem coraz lepszej gry, nie jest on na nią jeszcze w pełni gotowy bo i nie ma związanych z nią oczekiwań, nie uważa aby jego nazwisko stało się „firmą” i by mógł rościć sobie pretensję do statusu gwiazdy tenisa. Pochwały, jak te, których nie szczędził Djokovic po meczu na Wimbledonie są dla Huberta oczywiście bardzo miłe, ale do nich również się dystansuje, skupiając uwagę przede wszystkim na tym, co poszło źle, a co w przyszłości można poprawić. Wrocławianin podkreśla dużą rolę rodziców, którzy nigdy w niczym go nie blokowali, zawsze okazując potrzebne wsparcie. Zapytany w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” o pracę z psychologiem, wskazuje tylko jedną osobę, obecnego trenera Craiga Boyntona.

„Ma tak ogromne doświadczenie, przez 20 lat widział tak wiele meczów, prowadząc różnych zawodników, że doskonale rozumie, jakie emocje towarzyszą mi podczas gry. Albo przed nią”

– mówi Hurkacz.

Craig Boynton, współpracujący także z amerykańskim tenisistą Stevem Johnsonem, podkreśla jak ciężko Hubert pracuje na swoje sukcesy, pozostając przy tym miłym, uprzejmym i pełnym szacunku do wszystkich wokół. „Jest krystalicznie czysty – dostajesz od niego dokładnie to, czego się po nim spodziewasz. To właśnie jego urok” – dodaje szkoleniowiec. Trudno o Hubercie powiedzieć choćby jedno złe słowo. Myślę, że jeśli współpraca z Craigiem Boyntonem będzie układała się tak jak dotychczas, to w przyszłym sezonie Hubi wzbogaci kolekcję turniejowych pucharów o kolejne statuetki.

Magda Linette – na przekór złośliwcom

Radość polskim kibicom sprawiła w tym roku także Magda Linette. 27-letnia poznanianka wygrała pierwszy turniej rangi WTA w karierze – Bronx Open w Nowym Jorku, stając się drugą, po Agnieszce Radwańskiej tenisistką, której udało się wygrać imprezę tej rangi. Linette, mimo iż równie pracowita jak Hurkacz, w większości turniejów musiała przez długi czas przedzierać się przez kwalifikacje. Problemy z utrzymaniem regularnej gry pozostawały na długi czas jej domeną. Po gładko wygranym pierwszym secie następował spadek koncentracji i równie szybka przegrana drugiego, a często i trzeciego seta. Złośliwi kibice komentowali, że w zakładach bukmacherskich typowanie porażki Magdy wynikiem 1:2 to niemal pewniak.

Magda Linette

Zauważalna zmiana nastąpiła w tegorocznym French Open. W drugiej rundzie Linette stoczyła wyrównany pojedynek z obrończynią tytułu Simoną Halep. Rumunka ostatecznie wygrała w trzech setach, ale było widać, że Magda nabrała większej pewności siebie i zaczęła wierzyć w swoje umiejętności. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Już w czerwcu Polka zwyciężyła w rozgrywanym na kortach trawiastych turnieju rangi ITF w Manchesterze. W Wimbledonie wystartowała w drabince głównej, docierając do trzeciej rundy, co również było jej życiowym sukcesem. Po zwycięskim turnieju na nowojorskim Bronksie, gdzie łącznie z kwalifikacjami zagrała 8 meczów, po ledwie dwóch dniach odpoczynku wygrała mecz pierwszej rundy US Open, nawiązując także walkę z obrończynią tytułu Naomi Osaką w rundzie drugiej.

Choć na razie trudno jednoznacznie wyrokować o dalszym rozwoju kariery Magdy Linette, to cieszy duży postęp i widoczna zmiana w podejściu do gry, czego potwierdzeniem jest także awans w światowym rankingu na najlepszą jak dotąd pozycję nr 53.

Iga Światek – następczyni Agnieszki Radwańskiej

Rekordowe miejsce w rankingu WTA osiągnęła w tym roku także inna polska reprezentantka, najmłodsza z opisanych w tym artykule – Iga Świątek. Jeszcze rok temu media zachwycały się jej zwycięstwem w juniorskim Wimbledonie oraz deblowym tryumfem w Roland Garros podchodząc jednocześnie ostrożnie do jej występów w rozgrywkach seniorskich. Iga błyskawicznie udowodniła, że zmagania juniorów były jedynie wstępem do prawdziwej dorosłej gry.

Pierwszy turniej kategorii ITF w Sztokholmie wygrała w 2016 roku mając zaledwie 15 lat. Rok później dołączyła do tego kolejne dwa zwycięstwa – w Bergamo i Gyor. Rok 2018 przyniósł Idze aż cztery wygrane turnieje: Sharm El Sheikh, Pelham, Budapeszt i Montreaux, ponadto trzy razy zameldowała się w półfinałach. Sezon zakończyła bilansem 43 zwycięstw i zaledwie 6 porażek. Wygrane sprawiły, że tenisistka będąca na koniec sezonu 2017 na pozycji 727 rankingu WTA rok później awansowała na miejsce 186. Sezon 2019 to dla Igi regularne starty w turniejach rangi WTA i choć jest to poziom o wiele wyższy niż ITF, to 18-letnia zawodniczka radzi sobie jak dotąd bardzo dobrze. Udało jej się dotrzeć do finału imprezy w Lugano. Po przejściu kwalifikacji w Australian Open dotarła do drugiej rundy, co jak na debiut w seniorskim turnieju wielkoszlemowym jest rezultatem wyśmienitym. Pierwszy występ w French Open to aż 4 runda. W turniejach rangi Premiere 5 Iga musiała przedzierać się przez kwalifikacje, więc nie udało się dojść dalej niż do rundy trzeciej, ale do niemałej listy osiągnięć dodała zwycięstwo nad byłą liderką rankingu Caroline Wozniacki. W US Open z kolei niewiele zabrakło do awansu do trzeciej rundy, ale i tak udało jej się uzyskać najlepszy rezultat ze wszystkich startujących w turnieju Polek. Osiągnięcia te sprawiły, że Iga obecnie jest 49. tenisistką świata i rakietą numer 1 w Polsce.

Iga Światek

Marzeniem Igi jest osiągnąć więcej niż udało się byłej wiceliderce rankingu WTA – Agnieszce Radwańskiej. Na pytanie w internetowej ankiecie czy ta sztuka się uda, aż 75% ankietowanych odpowiedziało, że tak. Optymizm kibiców i samej zawodniczki oczywiście bardzo cieszy, ale warto na chwilę zejść na ziemię i przypomnieć o czym mówił Bogusław Leśnodorski, były prezes Legii Warszawa. Pytany w wywiadzie dla „Super Expressu” o koszty startów Igi w turniejach stwierdził, że „ […] nawet tenisowa juniorka jest może nawet dwa razy droższa w utrzymaniu od piłkarskiej drużyny juniorów. Iga rocznie potrzebuje 1,5 miliona złotych. A jej rówieśniczka w Stanach Zjednoczonych tyle samo, ale w dolarach”.

Iga jest z pewnością zawodniczką bardzo utalentowaną, ma świetne warunki fizyczne i jeśli tylko pieniądze nie staną na drodze rozwoju kariery oraz nauczy się dobrze panować nad emocjami w trakcie gry, to ma szansę powtórzyć sukces Radwańskiej, a kto wie, może nawet pokusić się o więcej.

Nadzieje na kolejny sezon

Na zakończenie kilka słów uznania należy się także innym polskim zawodnikom, dla których rok 2019 okazał się z różnych względów szczególny. W pierwszej setce rankingu, na miejscu 94. zameldował się Kamil Majchrzak, zawodnik regularnie startujący w challengerach (dwa z nich wygrał w tym roku), który w US Open, po przejściu kwalifikacji dotarł aż do trzeciej rundy, osiągając tym samym najlepszy rezultat ze wszystkich naszych reprezentantów. Z dobrej strony zaprezentowała się także Magdalena Fręch, której niewiele zabrakło do awansu do drugiej rundy. Katarzyna Kawa z kolei zadebiutowała w finale imprezy rangi WTA w Jurmali, gdzie po wyrównanej grze musiała uznać wyższość reprezentantki gospodarzy Anastasji Sevastovej.

Rzeczy niezwykłej dokonała też nasza najmłodsza reprezentantka, 17-letnia Maja Chwalińska, która wygrała w tym roku aż trzy turnieje rangi ITF z rzędu (ostatni również w grze podwójnej), w piętnastu meczach tracąc raptem trzy sety! Dobrą wiadomością jest także to, że do gry prawdopodobnie powróci wkrótce Jerzy Janowicz, który po blisko trzyletniej przerwie spowodowanej problemami zdrowotnymi rozpoczął treningi na kortach warszawskiej Legii. Niegdyś 14. tenisista świata i pierwszy polski półfinalista Wimbledonu z roku 2013 planuje wystartować od początku sezonu 2020. Korzystając z zamrożonego rankingu rozpocznie zmagania najprawdopodobniej z rejonów 110-120 miejsca, co oznacza konieczność gry w kwalifikacjach.

Katarzyna Kawa

Jak widać polski tenis ziemny znów ma się coraz lepiej. Rośnie zainteresowanie widzów, sponsorów i mediów, a do polskich miast oprócz organizowanych regularnie turniejów niższej rangi, powracają tenisowe imprezy dla najmłodszych. Również legalni bukmacherzy nie pozostają w tyle i organizują coraz więcej promocji dla fanów tenisa, prześcigając się w ofertach zakładów na poszczególne turnieje. Miejmy nadzieję, że ta tendencja utrzyma się przez długi czas, a sukcesy naszych reprezentantów będzie można podziwiać również w kolejnych sezonach.

fot: atptour, wtatennis

Utworzono dnia , ostatnia aktualizacja dnia , Przemek_K.
Znalazłeś w tekście błąd lub zawarte informacje nie są aktualne? Napisz komentarz lub skontaktuj się z nami.


Skomentuj artykuł Sukcesy Polaków w tenisie ziemnym

Przy pisaniu każdego artykułu staramy się w jak najlepszy sposób przekazać wiedzę z danego obszaru zakładów bukmacherskich. Jest to niezwykle trudne zadanie, zachęcamy czytelników do uzupełnienia w komentarzach tematu artykułu "Sukcesy Polaków w tenisie ziemnym" swoimi doświadczeniami i wiedzą.

Możesz komentować bez zalogowania jako anonimowy gość.
Zaloguj się w serwisie aby mieć dostęp do odpowiedzi, móc edytować i usuwać swoje komentarze. Zalogowani użytkownicy nie muszą weryfikować się poprzez captcha. Nie masz konta? Zarejestruj się w 10 sekund.

Dodaj post Dodaj komentarz Jak wstawiać zdjęcia linki itp...

Oceń artykuł

Ocena 5/5 | 2 głosy
Powiększ pole
STS baner
STS baner