Czaty bukmacherskie i sportowe – źródło informacji czy zagrożenia?

Ocena 5/5 | 1 głos

Obstawianie zakładów bukmacherskich jest zajęciem indywidualnym. Poszukiwanie i gromadzenie informacji, śledzenie statystyk, a niekiedy także oglądanie meczów w domowym zaciszu nie wymaga towarzystwa, a często wręcz przeszkadza w skupieniu koniecznym do prowadzenia efektywnej analizy i wybrania właściwego typu.

Praktycznie żadna ze strategii obstawiania nie zakłada jakiejkolwiek współpracy z innymi osobami, bo przecież w pierwszej kolejności typer powinien wierzyć sobie i własnym umiejętnościom, a nie sugerować się opiniami obcych ludzi. Mimo iż większość legalnych polskich bukmacherów posiada stacjonarne punkty, w których wciąż można przy stolikach spotkać samotnie siedzących graczy, to jednak największy procent zawieranych zakładów odbywa się przez internet. Obstawiać możemy w domowym zaciszu, korzystając z komputera lub w drodze do pracy, używając do tego aplikacji zainstalowanej w telefonie.

Przewaga zakładów on-line nad tradycyjnymi leży niewątpliwie w szerokiej ofercie zakładów na żywo, które często przynoszą o wiele większy profit niż zakłady przedmeczowe. Sytuacja w meczu tenisa ziemnego może diametralnie zmienić się w ciągu kilku minut, kiedy jeden z zawodników nabawi się kontuzji lub zacznie wykazywać wyraźne oznaki zmęczenia. Szansa na to, że z wydawałoby się pewnego zakładu zawartego przed meczem wyjdziemy na plusie, drastycznie maleje. Zakłady na żywo mają przez to coraz więcej zwolenników, a rozsądni typerzy potrafią zrezygnować z teoretycznie korzystnych kursów przedmeczowych, obstawiając później mecz, w którym szansę na wygraną rosną wprost proporcjonalnie do zmieniającej się sytuacji na boisku lub korcie.

Pochwal się swoją wygraną

Przeniesienie zakładów bukmacherskich do internetu dało graczom łatwą możliwość dzielenia się swoimi wygranymi lub typami z innymi. Na stronach bukmacherów znajdziemy fora typerów i czaty na żywo na których można wklejać kupony swoich zakładów. Jak zaznaczyłem na początku, obstawianie jest sprawą indywidualną, ale nie zapominajmy, że człowiek jest istotą społeczną, więc wcześniej czy później pojawia się u niego chęć dzielenia się radością z wygranej, bądź znalezienia u innych członków społeczności graczy pocieszenia po porażce, a także potrzeba dzielenia się doświadczeniami z gry, które mogą pomóc innym, mniej doświadczonym lub początkującym graczom. W teorii brzmi to bardzo dobrze, chciałoby się zapytać: skąd w takim razie aż tyle przegranych zakładów, dlaczego pomimo łatwości wymiany informacji tak trudno wygrać kilka razy z rzędu, jakim cudem tylu graczy narzeka, że ich zakłady „nie wchodzą”, skoro oprócz wnikliwej analizy znalazły aprobatę innych graczy, którzy z całkowitą pewnością potwierdzili pewną wygraną, i wreszcie - jak to możliwe, że obstawiając identycznie jak gracz wklejający na forum bukmacherskim wygrywające kupony sami przegrywamy? Najprostszą odpowiedzią na te pytania jest oczywiście: to kwestia ludzkiej psychiki. Spróbujmy zatem przyjrzeć się w jaki sposób fora bukmacherskie i czaty o tematyce sportowej wprowadzają zamęt i dezinformację w umysłach graczy i zamiast pomagać, mogą stać się prostą drogą do bankructwa.

Kupony STS
Wygrany kupon nic nie mówi o łącznej jakości typów gracza (po lewej). Screen nieopłaconego kuponu (po prawej).

Osoby korzystające z usług legalnych polskich bukmacherów czytając powyższe słowa mogą pomyśleć, że tylko wyjątkowo naiwni dadzą się nabrać na podsuwane na forum bukmacherskim „pewniaki”, zwłaszcza w sytuacji, w której bukmacher daje prostą możliwość wklejenia zagranego kuponu, na którym wyraźnie zaznaczone jest czy został on tylko przygotowany, czy jest w grze, czy może został już rozliczony, a wygraną wypłacono. Na screenach rozliczonych kuponów od bukmachera STS pod datą i godziną zawarcia zakładu zawsze widnieje numer kuponu i informacja o wysokości faktycznej wygranej, z kolei wygrane kupony bukmachera Fortuna zawierają dodatkowo informację o tym kto jest autorem kuponu oraz zieloną "pieczątkę" z napisem "Wypłacono". To wszystko prawda, pamiętajmy jednak, że bukmacherzy są zawsze o kilka kroków do przodu w stosunku do graczy, a za każdą pozornie interesującą ofertą bądź udogodnieniem coś się kryje (pierwszym przykładem z brzegu są bonusy powitalne wymagające trzykrotnego obrotu aby móc w ogóle myśleć o wypłaceniu wygranej). Tu właśnie widać spryt i przebiegłość bukmachera, który daje łatwą możliwość rozpoznania niezagranych kuponów, na których gracze „stawiają” duże pieniądze próbując tym samym podkreślić jak bardzo pewny jest dany typ. Sprawdza się to niestety tylko na forum danego bukmachera. Różnice pomiędzy zagranym a przygotowanym do zagrania kuponem są widoczne na pierwszy rzut oka, ale każdy kto ma choćby minimalną wiedzę na temat programów graficznych bez trudu taki kupon spreparuje i wklei na dowolnym forum bukmacherskim bądź sportowym czacie i to właśnie tam powstaje największe źródło dezinformacji.

Chciałoby się zapytać po co w takim razie zaglądać na inne fora bukmacherskie, czy nie lepiej trzymać się tylko wybranych bukmacherów i ograniczyć śledzenie kuponów dobrych i doświadczonych typerów do tych miejsc? Wydaje się to bardzo proste, ale niestety ludzka psychika to twór o wiele bardziej skomplikowany i nieprzewidywalny niż komputerowe algorytmy. Gwarantuję, że każdy typer śledzący typy bukmacherskie innych graczy (zwłaszcza wygrywające), wcześniej czy później sam zechce sprawdzić inne źródła. Powody mogą być różne – od zwykłej ciekawości, przez chęć porównania skuteczności typów na innych stronach, a wreszcie niemal konieczność znalezienia innego źródła ponieważ typer, którego zakłady powielaliśmy nagle przestał wygrywać.

Odpowiedzialna gra i przestrogi przed tym by nie gonić porażek na nic się zdają w przypadku, gdy tak łatwo znaleźć inną stronę internetową, na której wygrywające typy bukmacherskie przewijają się jeden za drugim. Korzystając z usług legalnych polskich bukmacherów można szybko zorientować się, że zarówno fora jak i czaty przez nich oferowane nie służą wymianie informacji w czasie rzeczywistym. Zamieszczane tam kupony praktycznie nigdy nie zawierają żadnej analizy lub kilku słów na poparcie danego typu. Ponadto wśród kuponów przeważają tzw. taśmy, czyli zakłady na kilkanaście bądź kilkadziesiąt zdarzeń, zagrane „dla zabawy”. Dobrym typerem staje się ten, kto zamieścił kilka bądź kilkanaście wygranych kuponów. Umysł gracza, któremu w danym momencie „nie idzie” bardzo łatwo uwierzy w umiejętności kogoś kto ciągle wygrywa, zapominając przy tym, że ludzie raczej niechętnie dzielą się przegranymi kuponami (choć akurat na forach polskich bukmacherów to się zdarza) i nie ma absolutnie żadnej pewności, że wygrane kupony na łączną sumę 50 tysięcy złotych nie zostały wybrane spomiędzy innych, przegranych na dużo większą kwotę.

Fake news, czyli jak oddzielić prawdę od fikcji

Jak widać, udogodnienie w postaci forum i czatu mającego pomagać w wymianie informacji, ułatwiać typowanie, a co za tym idzie, zwiększać wygrane graczy, jest w istocie mechanizmem, który oddany w ręce ludzi zwraca się przeciwko im samym. Idąc tym tropem, polski gracz szybko orientuje się, że realnej pomocy oraz wiedzy na temat granych zdarzeń praktycznie nie da się tam uzyskać i zaczyna szukać innych możliwości i miejsc, w których można porozmawiać z fanami sportu chętnie obstawiającymi zakłady bukmacherskie. W efekcie trafia na źródła zagraniczne, gdzie spotyka graczy z całego świata i choć wydawałoby się, że większe zróżnicowanie kulturowe oraz globalny zasięg powinien ułatwić znalezienie wartościowych źródeł informacji, międzynarodowe czaty internetowe o tematyce sportowej wprowadzają często dużo większy zamęt niż te lokalne.

Sztucznie stworzone kupony bukmacherskie
Fikcyjne kupony mają zwykle na celu przekonać czytelnika do wybitnej trafności psudo typera.

W epoce fake newsów, gdzie oddzielenie prawdy od fikcji jest nie tylko bardzo trudne ale niekiedy wręcz niemożliwe, posiłkowanie się informacjami z internetowych czatów sportowych o zasięgu międzynarodowym wiąże się z ogromnym ryzykiem. O tym jak szybko rozprzestrzeniają się fałszywe informacje można łatwo przekonać się każdego dnia na portalach społecznościowych. Facebook, z którego korzysta około 2 miliardów ludzi na całym świecie, tylko w Polsce jest odwiedzany codziennie przez 14 milionów użytkowników. Udostępnienie fałszywej informacji, o ile ta nie narusza praw osób trzecich, nie jest karalne, ani tym bardziej poddawane weryfikacji. To odbiorcy decydują o tym, czy taką informację uznają za prawdziwą czy nie, czy mają potrzebę przekazywać ją dalej, czy raczej są skłonni ujawnić jej nieprawdziwość i sprawić, by ta nie rozprzestrzeniała się dalej. Niemal każdego dnia możemy natrafić na informację o zgonie jakiejś znanej osoby.

Fake newsy sprawiły, że ludzie widząc taką informację na Facebooku szukają jej potwierdzenia w innych źródłach, ponieważ udostępniona przez znajomych, może okazać się fałszywa i sama w sobie nie ma wystarczającego poziomu wiarygodności. O ile nieprawdziwe informacje o czyimś zgonie dość szybko są dementowane, o tyle informacje, których źródła nie da się w danej chwili sprawdzić o wiele trudniej zakwestionować. Właśnie z takimi informacjami można się zetknąć na poświęconych sportowi czatach i forach internetowych. Ale po kolei…

Chatango – uniwersalne źródło dezinformacji

Znalezienie internetowego czatu poświęconego naszej ulubionej dyscyplinie sportowej nie powinno nastręczać większych trudności. Tymczasem okazuje się, że algorytmy wyszukiwania podsuwają w pierwszej kolejności czaty dostępne na stronach bukmacherów, ewentualnie fora podpięte pod strony porównujące kursy. Gracze regularnie obstawiający zakłady bukmacherskie o wiele częściej wyszukują natomiast strony streamingowe, na których mogą śledzić wybrany mecz. Legalność większości tego typu stron stoi pod dużym znakiem zapytania, jednak w pierwszej kolejności to właściciel strony streamingowej jest narażony na konsekwencje prawne, więc odbiorca przeważnie się tym nie przejmuje. Każda tego typu strona ma swój odrębny czat, na którym można komentować przebieg oglądanych na żywo zdarzeń i wymieniać się informacjami na temat zakładów. Najczęściej spotykanymi czatami są te bazujące na stworzonym przez studentów amerykańskich uczelni MIT, Caltech i Berkley – Chatango. Oprócz nazwiska Aleca Matusisa, którego podaje się jako głównego twórcę Chatango, brak konkretnych danych na temat tego kiedy powstała strona. Główną ideą twórców było stworzenie darmowej aplikacji, na podstawie której użytkownicy będą mogli tworzyć własne czaty o dowolnej tematyce. Chatango posiada funkcję auto-moderacji w języku angielskim i daje możliwość przyznania uprawnień administratora wybranym członkom danego czatu. Sam czat może funkcjonować jako odrębna strona internetowa, której adres będzie miał zawsze postać: nazwanaszegoczatu.chatango.com lub jako element już istniejącej strony, w omawianym przypadku – strony transmitującej wydarzenia sportowe.

Przykład chatu Chatango
Przykład chatu bukmacherskiego przy wykorzystaniu skryptu Chatango. 

Nazwa Chatango nie jest jednoznaczna i można ją interpretować dwojako. Po pierwsze jako chat and go [live], co może sugerować coś w rodzaju portalu społecznościowego lub jako skrót od chat and gossip czyli w skrócie „rozmawiaj i plotkuj”. To drugie znaczenie o wiele bardziej sprawdza się w przypadku czatów sportowo-bukmacherskich, które z jakąkolwiek formą socjalizacji mają niewiele wspólnego, o czym w dalszej części tego tekstu.

Czaty powstałe w oparciu o Chatango dały użytkownikom złudzenie anonimowości. W przypadku gdy administrator nie ustawi konieczności zalogowania się pod wybranym nickiem, każdy użytkownik ma prawo pisać na czacie jako gość, przy czym ani zalogowani użytkownicy ani goście nie mają możliwości sprawdzić skąd loguje się konkretna osoba i czy przypadkiem nie jest to ta sama z którą rozmawialiśmy kilka minut wcześniej. Nick każdego gościa ma zawsze postać anon1234, gdzie czterocyfrowy ciąg jest zawsze wybierany losowo w trakcie logowania, ale w dowolnym momencie można go zmienić, również na taki, którego używa bądź używał ktoś inny. Jeśli czytelnik na tym etapie ma jeszcze jakieś wątpliwości, co do tego jak bardzo mylące mogą być informacje pochodzące z tego rodzaju źródła, zachęcam do dalszej lektury. Przyjrzymy się najczęściej pojawiającym się typom użytkowników tego rodzaju czatów, temu jakie zagrożenia ze sobą niosą, i na co zwracać szczególną uwagę aby uniknąć przykrych konsekwencji.

Typy użytkowników czatów internetowych

Nowicjusz

Na czat bukmacherski trafia bardzo często przypadkiem, w trakcie poszukiwania stron streamingowych. Traktuje go jako dodatek do oglądanej transmisji a przy okazji jako miejsce, w którym może wyładować swoją frustrację związaną z przegranym zakładem. Zaglądając tam coraz częściej i obserwując przekrój osób próbuje wychwycić te mogące pomóc mu w typowaniu wyników meczów. W zależności od tego na jaką grupę ludzi trafi i jak bardzo sam jest podatny na wpływy, zniechęcony opuszcza czat bądź próbuje odnaleźć się w nowym środowisku, z czasem stając się jednym z niżej opisanych typów użytkowników.

Troll

Najczęściej spotykany typ w Internecie. Niegdyś uparcie zwalczany i banowany, dziś często potrzebny i specjalnie opłacany. Zachowanie trolla na czacie sportowo-bukmacherskim jest tak zróżnicowane, że należałoby poświęcić mu osobny tekst. Postaram się jednak w skrócie opisać te najczęściej spotykane.

Głównym zadaniem trolla jest oczywiście zepsucie normalnej dyskusji toczącej się na dany temat. Na czacie dokonuje tego poprzez wklejanie spamu utrudniającego czytanie tekstu i obrażanie innych użytkowników. Tego typu zachowania często są karane banem, o ile zostaną zauważone przez administratora, a tego często brakuje, gdy jest potrzebny. Niekiedy trolle nie są banowane, ze względu na zbyt małą liczbę osób obecnych na czacie. Dziwny argument? Otóż nie, przypominam, że Chatango samo w sobie jest darmowe, ale generuje zyski z reklam. Podobnie jak strony streamingowe, których właściciele zaczęli wprowadzać skrypty służące do kopania kryptowalut. Jeśli zatem ilość osób dająca wciągnąć się w „dyskusję” z trollem jest mała, a sam trolling nie powoduje wyraźnego zmniejszenia czytelności tego, co dzieje się na czacie, to w interesie właściciela strony jest pozostawić takiego trolla. Jeśli zaś liczba użytkowników zaczyna drastycznie maleć (a co za tym idzie, zmniejsza się liczba potencjalnych koparek kryptowaluty), wtedy administrator strony często poświęca trolla, sprawiając, że inni użytkownicy chętniej wracają na jego stronę streamingową, jako wolną od trolli i umożliwiającą prowadzenie swobodnej konwersacji.

W kontekście anonimowości i tego, że użytkownicy czatu bukmacherskiego nie mają możliwości sprawdzenia kim jest i skąd loguje się dana osoba, widać że trollami dbającymi o utrzymanie ruchu na stronie mogą być również jej właściciele bądź zatrudniani przez nich pracownicy.

Wśród trolli znajdziemy także ludzi, którzy ujścia dla realnych problemów szukają w Internecie, gdzie pozorna anonimowość z jednej strony daje duże pole do popisu, a wiążąca się z tym realna możliwość zaszkodzenia drugiej osobie, daje satysfakcję. To najczęściej ludzie przeżywający kryzys osobowości lub mający inne bardzo poważne zaburzenia psychiczne. Logują się na czacie tylko po to aby komuś zaszkodzić, a potrafią uciekać się do najróżniejszych metod. Wulgarne zachowanie i obrażanie innych użytkowników często jest ich domeną, ale w obawie przed zbanowaniem sięgają do bogatego repertuaru innych zachowań, mających na celu narażenie ofiary na straty finansowe bądź wyrządzenie krzywdy psychicznej.

Wspominałem wcześniej o przerabianych w programach graficznych fałszywych kuponach. To właśnie główna metoda działa trolla, który często nie musi zadawać sobie trudu aby przerabiać kupon, wystarczy, że użyje do tego celu zrzutu ekranu zrobionego ze strony zagranicznego, nieznanego w Polsce bukmachera (warto przypomnieć, że w większości krajów działa przynajmniej kilkanaście lokalnych firm bukmacherskich), najlepiej w obcym języku. Jedyne na co zwracamy wówczas uwagę to stawka i potencjalna wygrana. Czy kupon faktycznie został zagrany czy nie, tego nie wiemy. W większości przypadków są to kupony przygotowane ale nie zagrane. Prostym sposobem sprawdzenia wiarygodności może być poproszenie o podanie nazwy bukmachera abyśmy sami mogli zweryfikować wygląd kuponów. To pytanie często kończy dyskusję i możemy być niemal pewni, że mamy do czynienia z oszustem. Sprytniejsi trolle wklejają faktycznie zagrane kupony, ale są to przeważnie kupony skopiowane z forów bukmacherskich. Troll najczęściej chełpi się jedną wielką wygraną i na potwierdzenie losowo wypisywanych typów wkleja wciąż ten sam wygrywający kupon. Również tutaj metoda weryfikacji jest banalna. Wystarczy poprosić o wklejenie kuponu zakładu bukmacherskiego o którym delikwent aktualnie opowiada, bądź opowiadał. Jeśli uda się Wam wyegzekwować takowy od jednego użytkownika na 100 to możecie nazywać się szczęściarzami.

Doradca

Osoba zwracająca uwagę na błędy związane z obstawianiem popełniane przez innych użytkowników i chętnie doradzająca jak tych błędów uniknąć w przyszłości. Rady najczęściej wygłaszane post factum trudno zakwestionować, zwłaszcza jeśli dotyczą zdarzeń, które miały miejsce już po zawarciu przez kogoś zakładu. Za przykład może posłużyć mecz tenisa, w którym zawodnik doznaje urazu ramienia i z gema na gem coraz gorzej serwuje, teoretycznie słabszy przeciwnik natychmiast to wykorzystuje i bez trudu ogrywa faworyta. Doradca zabiera głos mówiąc, że to było do przewidzenia biorąc pod uwagę, że zawodnik grał już trzeci mecz z rzędu. Argument ten byłby całkiem rozsądny gdybyśmy mówili o rozgrywkach amatorów, ale w przypadku zawodowych sportowców, trenujących po kilka godzin dziennie, jest on kompletnie pozbawiony sensu. Niestety wielu typerów daje się łatwo nabrać na takie uwagi i z czasem przy typowaniu sugerują się tym, że dany zawodnik korzystał w poprzednim meczu z przerwy medycznej, a później z niedowierzaniem oglądają jak „kontuzjowany” bez trudu ogrywa gracza na którego sami postawili. Nie znaczy to oczywiście, że kontuzje i urazy nie mają znaczenia przy typowaniu. Mają, i to ogromne, ale jeśli sami nie widzimy sytuacji w której doszło do urazu, nie mamy pewności na ile był on poważny i czy faktycznie może wpłynąć na grę danego zawodnika, to zamiast sugerować się opiniami internetowych doradców lepiej odpuścić typowanie danego meczu.

Wbrew pozorom wiele osób nie ogląda typowanych przez siebie meczów, pozostając przy śledzeniu wyników na żywo lub wyników końcowych. Widząc hasło medical timeout spodziewają się poważnej kontuzji mogącej wpłynąć na dalszą grę zawodnika, ale pamiętajmy, że przerwa medyczna może zostać wykorzystana także na zmianę elastycznego bandaża lub krótki masaż naciągniętego mięśnia.

Doradca chętnie opowiada również o najróżniejszych technikach obstawiania, które jemu samemu zawsze przynoszą sukces. O porażkach już nie pamięta, bo odkąd stosuje rewelacyjne systemy, przestał przegrywać. O strategiach obstawiania z pewnością warto poczytać, ale należy samemu wybrać najlepszą, a nie próbować w ciemno wszystkiego po kolei, albo co gorsza, stosować kilka różnych strategii w tym samym czasie. To prosta droga do przegranej ponieważ po kilku niepowodzeniach pojawia się chęć odegrania, przestajemy myśleć racjonalnie i zaczynamy popełniać kolejne błędy, a stan konta niebezpiecznie się kurczy. Pamiętajmy zatem, że zdarzenia sportowe zawsze mają charakter losowy, a uniwersalna strategia obstawiania po prostu nie istnieje.

Ekspert od wszystkiego

Na każdym czacie sportowym jest od kilku do kilkunastu ekspertów mających pewne cechy wspólne. To ludzie szczycący się tym, że obstawiają tylko wybrane mecze konkretnej dyscypliny, przyznający się do przegranych, co zwiększa ich wiarygodność i czyni bardziej ludzkimi w przeciwieństwie do nieomylnych doradców. Często podają swoje typy bukmacherskie przed meczem i zachowują przyzwoity yield. Po kilku wygranych, pytani przez początkujących graczy „co teraz obstawić” odpowiadają, że nie widzą danego dnia żadnych dobrych typów i nakłaniają do odpoczynku od obstawiania, sugerując by zaczekać na inny dzień. Brzmi to całkiem rozsądnie. Do czasu, aż sami nie zaczną przegrywać. Wtedy często pojawia się agresja słowna, najczęściej wobec zawodników lub drużyn i rozpoczyna się festiwal złych typów. Eksperci uspokajają się, niekiedy nawet przepraszają za wybuchy złości, a po chwili zaczynają podawać nowe, najczęściej przegrane typy. Uruchamia się w nich tzw. myślenie życzeniowe, którym łatwo zarażają innych członków czatu bukmacherskiego. Zastanówmy się jednak na ile argument usprawiedliwiający przegraną danego zawodnika jako chwilowy spadek formy, jest racjonalny w przypadku, gdy zawodnik ten rozegrał w sezonie ponad 70 meczów i może być po prostu zmęczony, a co za tym idzie przegra 10 kolejnych. Czy naprawdę warto wyrzucać pieniądze mając nadzieję, że tym razem wygra?

Wśród ekspertów z czasem zawiązuje się nić porozumienia, niemal przyjaźni. Pojawiają się na czacie coraz częściej, dyskutują na temat typów, analizują poszczególne mecze, wymieniają przydatnymi informacjami, a po dłuższym czasie zaczynają ujawniać zainteresowania innymi dyscyplinami sportowymi, w których… również okazują się ekspertami. I tak, od obstawiania meczów tenisa w turniejach wielkoszlemowych, przechodzą do typowania challengerów i ITF, krytykowanych wcześniej za zbytnią losowość i ustawianie meczów. Następnie niemal z dnia na dzień okazują się znawcami NBA i Formuły 1, piłkarskiej ligi czeskiej i holenderskiej, a wreszcie rozgrywek młodzików w Ameryce Południowej. To powinien być jasny sygnał by nawet nie myśleć o braniu pod uwagę opinii takich „ekspertów”, jest to bowiem nic innego jak efekt hazardowego głodu, który muszą zaspokoić. Jeśli prześledzimy uważnie czat (Chatango daje możliwość scrollowania historii czatu nawet wtedy kiedy nie byliśmy na nim zalogowani) to zobaczymy, że użytkownicy ci spędzają tam często kilkanaście godzin na dobę. Zapewniam, że w takiej sytuacji trudno być ekspertem w czymkolwiek, a już na pewno nie w kilku kompletnie różnych dyscyplinach sportowych.

Ekspertów na czacie z łatwością rozpoznamy dzięki dwóm często powtarzanym przez nich zdaniom: „Wiedziałem, że wygrają” oraz „Od początku mówiłem, że tak się to skończy”.

Kibic sportowy

Najrzadziej występujący typ, charakteryzujący się przede wszystkim pogodnym usposobieniem i trzeźwym spojrzeniem na wydarzenia sportowe. Czasami jest to rekreacyjny typer, a niekiedy prawdziwy ekspert w danej dyscyplinie, któremu kursy bukmacherów nie przesłaniają zdroworozsądkowego spojrzenia. Bywa, że jego uwagi i spostrzeżenia są bardzo cenne, aczkolwiek rzadko kiedy wystarczające do skutecznego typowania. Praktycznie nigdy nie namawia nikogo do typowania danego meczu ale wskazuje racjonalne argumenty za i przeciw, pozostawiając wolność wyboru. Niestety dość szybko orientuje się, że wszechobecna na czacie agresja i brak osób myślących w podobny sposób nie sprzyja konstruktywnej dyskusji o sporcie, więc znika z niego bezpowrotnie.

Myślenie indywidualne czy myślenie grupowe?

Nasze przekonanie o tym jakoby myślenie było kwestią indywidualną bardzo łatwo podważyć w globalnej społeczności. Czat sportowo-bukmacherski gromadzący tysiące użytkowników z całego świata, to miejsce w którym syndrom grupowego myślenia ujawnia się w pełnej krasie. Amerykański psycholog Irving L. Janis, twórca teorii o myśleniu grupowym, opisując błędy popełniane przez grupy podejmujące decyzje w sposób kolektywny, wskazał objawy syndromu GM, które z powodzeniem można odnieść do omawianych wyżej przypadków. Grupowe myślenie cechuje przede wszystkim iluzja nieomylności i pewności siebie oraz lekceważenie niepomyślnych informacji – tak właśnie działają wspomniani „eksperci”, bez trudu odrzucający kolejne porażki, których celem jest przecież tylko przybliżenie ich do sukcesu.

Ze względu na hermetyczność i przewagę liczebną charakterystyczne jest odrzucanie opinii pochodzących z zewnątrz grupy oraz wywieranie nacisku na jej członków, celem wymuszenia konformizmu koniecznego dla ujednolicenia poglądów grupy, dającego z czasem iluzję jednomyślności. Członkowie grupy nie tylko są w stanie nie dopuścić do głosu żadnej, nawet całkowicie racjonalnej myśli pochodzącej z zewnątrz, ale także są w stanie każdą taką myśl w pełni zdyskredytować i pozbawić wartości. Z czasem do grupy ekspertów dołączają także doradcy, a bywa, że i trolle, którzy w grupie odnajdują się właśnie jako osoby dyskredytujące ludzi spoza niej. Grupa dość szybko się konsoliduje i całkowicie zamyka na nowe możliwości, pławiąc się w samozadowoleniu podejmuje kolejne, często coraz gorsze jakościowo decyzje, które prowadzą w prosty sposób do kryzysu. W omawianym przypadku przejawia się to najczęściej poprzez złe typowanie, za którym dzięki iluzji jednomyślności podążają wszyscy członkowie grupy, nawet ci, którzy nie do końca zgadzają się z decyzjami jej „przywódców”. Od tego typu grup warto trzymać się z daleka.

Jak widać korzystanie ze sportowo-bukmacherskich czatów może nieść ze sobą realne zagrożenia. Poczynając od sugerowania się opiniami obcych osób, poprzez stanie się jedną z nich, a w efekcie dołączenie do grupy, która pociągnie nas na dno poprzez złe decyzje internetowego kolektywu. Czaty same w sobie nie są oczywiście złe i z powodzeniem mogą stanowić ciekawą formę rozrywki lub uatrakcyjnić oglądanie meczu, jednak nie zapominajmy, że czat bukmacherski tworzą przede wszystkim ludzie, którzy nie mają absolutnie żadnego interesu w tym aby pomóc nam w typowaniu wygrywających zakładów. Dlatego warto zastanowić się czy zamiast szukać dodatkowej rozrywki bądź pomocy w znalezieniu dobrego typu na internetowym czacie, nie lepiej poświęcić ten czas na samodzielną analizę, a mecz obejrzeć ze znajomymi, którzy nie będą nam niczego narzucać i nie doprowadzą nas przy okazji do bankructwa.

Utworzono dnia , ostatnia aktualizacja dnia , Przemek_K.
Znalazłeś w tekście błąd lub zawarte informacje nie są aktualne? Napisz komentarz lub skontaktuj się z nami.


Skomentuj artykuł Czaty bukmacherskie i sportowe – źródło informacji czy zagrożenia?

Przy pisaniu każdego artykułu staramy się w jak najlepszy sposób przekazać wiedzę z danego obszaru zakładów bukmacherskich. Jest to niezwykle trudne zadanie, zachęcamy czytelników do uzupełnienia w komentarzach tematu artykułu "Czaty bukmacherskie i sportowe – źródło informacji czy zagrożenia?" swoimi doświadczeniami i wiedzą.

Możesz komentować bez zalogowania jako anonimowy gość.
Zaloguj się w serwisie aby mieć dostęp do odpowiedzi, móc edytować i usuwać swoje komentarze. Zalogowani użytkownicy nie muszą weryfikować się poprzez captcha. Nie masz konta? Zarejestruj się w 10 sekund.

Dodaj post Dodaj komentarz Jak wstawiać zdjęcia linki itp...

Oceń artykuł

Ocena 5/5 | 1 głos
Powiększ pole